czwartek, 12 grudnia 2013

Moja oda do kalorii

Witajcie, moi Mili, po tygodniowej przerwie :)
Miło mi, że wciąż tu do mnie zaglądacie :)
Dziś świąteczna uczta w nitce czarodziejce! Baaardzo kaloryczna :)
Ale zanim zaproszę na poczęstunek, pochwalę się tym, co w paczuszce od Mikołaja dostałam :)))





Domyślacie się pewnie, kto tym Mikołajem jest? Jeśli nie, to podpowiem: te cudne, świąteczne upominki przyleciały do mnie od Kasi znanej z ogromnej kreatywności, przede wszystkim z poduszek szytych z wykorzystaniem kapitalnych tkanin. Ja mam już w moim mieszkanku dwie poduchy świąteczne od Kasi i obie są świetne!
Kasiu, ogromnie dziękuję za wygrane candy :)
A teraz czas na moją wyhaftowaną odę do kalorii. Częstujcie się, proszę :)













Bothy Threads Christmas Cup Cakes. W minionym tygodniu zdążyłam wyhaftować cztery z dziewięciu. Zestaw był drogi, ale pracowało mi się wspaniale i cieszę się, że go nabyłam :)
Teraz czas porozsyłać karteczki :)
Kocham Święta również za ich kaloryczność :))) Wszelkiej ascezie kulinarnej mówię więc stanowcze NIE i wzorem ojców naszych zamierzam, jak co roku w świąteczny czas, folgować kubkom smakowym bez ograniczeń :) I nawet pani Grażyna Dobroń mnie od tego nie odwiedzie :)))
No to do garów!
Ale ale...
Byłabym zapomniała! Popatrzcie, jaki cudny lampionik sobie dziś nabyłam dla uciechy i umilenia zimowych wieczorów. Za całe 15 zł! 
W dzień, bez światełka, wygląda równie efektownie, bo wykonany jest ze srebrzonego szkła.


Nie wiem, który to już lampion w moim mieszkaniu :D muszę je kiedyś policzyć... Mam małego fijołka na punkcie ciekawych lampionów :) Ale to chyba niegroźny fijołek, prawda?... Taki malutki... tyci tyci... 
Pa pa

środa, 4 grudnia 2013

Cicha noc?

Żeby człowiek nie myślał, że jest doskonały
I żeby nie miał złudzeń, że się z Bogiem zbratał,
Że wszystkie mu zwierzęta będą się kłaniały
I uznają, że właśnie on jest panem świata – 
Więc żeby człowiek nie wpadł w samouwielbienie,
By poznał jak ułomna jest z niego istota,
Bóg dał mu przykazania, rozum i sumienie,
A gdy to nie pomogło, wtedy stworzył... KOTA.
Franciszek J. Klimek




Rzeczywiście, CiiiiiiiiCHA  jest ta noc... 
:)))))

Przygotowania do kolejnej przygody z niteczkami i igłą rozpoczęte ;)

niedziela, 1 grudnia 2013

Czekamy...

Tym razem nie wieniec, a dwa stroiki adwentowe. I pierwsza zapalona świeca...
Tak je sobie wymyśliłam:







Moi Kochani, życzę Wam kilku wspaniałych tygodni radosnego, ufnego oczekiwania :)

piątek, 29 listopada 2013

Wszystko stworzenie, śpiewaj Panu swemu ;)

W piątkowe południe przedstawiam Wam pierwszego kota z kanwy, na której kładę krzyżyki ostatnio :) Jeszcze jego koleżka, latarnia i podpis :)






Z tymi "two vertical half stitches" na grzbiecie książki mocno przekombinowali. Gdy będę haftowała obrazek na lnie, z pewnością zmodyfikuję ten fragment haftu, bo mi się bardzo nie podoba. Z prześwitami tez, niestety, trzeba się liczyć, gdy haftujemy na 14 ct :(
Ale... pierwszy kot za płot :D
Dziękuję za dobre słowa pod poprzednim wpisem :) 
Dobrego odpoczynku w weekend :)

poniedziałek, 25 listopada 2013

Kiedy przestanie Cię cieszyć pierwszy śnieg

Dziś mija jedenaście lat od momentu odejścia mojej Mamusi. Razem ze swym bliźniaczym bratem byli najmłodszymi z sześciorga dzieci. Miała zaledwie pięć lat, kiedy straciła swego Tatę. Babunia została wdową, a gdy ja przyszłam na świat, miałam to szczęście, że zamieszkała z nami. I z nami szczęśliwie doczekała mojego wesela. 
Odkąd pamiętam, miała śnieżnobiałe włosy.
Gdy byłam małą dziewczynką, zapytałam ją:
- Babciu, a kiedy ja się zestarzeję?
Babcia zamyśliła się na chwilkę i odpowiedziała:
- Kiedy przestanie Cię cieszyć pierwszy śnieg.
Dotąd każdego roku, późną jesienią z radością go wyczekuję. Uwielbiam śnieg, bo kojarzy mi się z Babcią Weroniką o śnieżnobiałych włosach. 
Dziś mija jedenaście lat od momentu odejścia mojej Mamusi. I właśnie dziś w nocy, jakby na pocieszenie, SPADŁ PIERWSZY ŚNIEG TEGO ROKU na drzewa pod moim oknem :)
Powitałam go z radością i pobiegłam na balkon, żeby to upamiętnić.


Chyba wciąż jeszcze się nie zestarzałam :)

niedziela, 24 listopada 2013

BASTA!

W szarą, a jednak wspaniałą niedzielę, witam się z Wami jak najmilej :)
Bo mnie tu tęsknota przygnała :)
W minionym tygodniu u mnie dalej dzwoniło i śnieżyło:


Bez przykrości, bo bardzo to lubię. Od dość dawna postanowiłam sobie, że tylko to będę robić w życiu, co lubię. A jak trzeba zrobić coś, czego się kiedyś nie lubiło, to należy znaleźć taki sposób, żeby polubić. I tyle :)))
No więc szczerze lubię tę moją śnieżycę i dzwonkowanie! Ale basta.
Bo się zachciało powrotu do xików :)
Zwłaszcza że od roku leżał sobie na dnie szuflady zakupiony na wyspach zestaw. No to wyjęłam:


Ach, jak cieszą mnie te lśniące niteczki! Nawet jeśli na początku są w nieładzie ;)


Będzie coś dla kociar :) Choć sama jakąś szczególną miłośniczką kotów nie jestem, to jednak ilekroć patrzę na te rozdarciuchy, usta same się układają w kształt banana końcami w górę :)
Trochę mi się nie podoba, że to kanwa 14 ct. Dla mnie zdecydowanie za gruba. No i w ogóle, że kanwa, nie len. Ale dali, to wykorzystam. Może dla jakiegoś dzieciaka będzie... A jak mi się zechce, to popełnię kiedyś powtórkę na lnie ;
Jak zwykle gorąco dziękuję za Waszą obecność u mnie i cieszę się, że mogę podziwiać wspaniałe prace, wpadając do Was z rewizytą. 
No to do roboty! Opuszczam Was z przykrością i biegnę stawiać pierwsze krzyżyki z radością :)
Do miłego zaś!
Wasza Chranna