Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biżuteria. Pokaż wszystkie posty

piątek, 26 czerwca 2026

Fiołki dla Jolanty, czyli fiołkowej Dziewczyny

Witajcie.
Od ostatniego wpisu z fiołkami w postaci obrazka upłynęło już sporo czasu. Od tamtego czasu oczywiście nie próżnowałam, choć mocno zwolniłam z różnych powodów. Po prostu inne rzeczy zaprzątały umysł i wymagały działań. A i pogoda, ostatnio dość upalna, jak wiadomo nie sprzyja haftowaniu, bo ręce się pocą i materiał wilgotnieje. 
Od tamtego czasu wykonałam kilka drobiazgów. Nie będę pokazywać ich tu wszystkich naraz, lecz pojedynczo, bo to różne małe formy. 
Dziś poprzestanę więc na pierwszym, którym jest fiołek biżuteryjny, wyhaftowany nitka w nitkę. To mały drobiażdżek w upominku dla Koleżanki.
Zawieszka tak się prezentuje:


Jak widać, zawieszka jest w stylu vintage. Mam nadzieję, że przypadł do gustu obdarowanej, bo wiem, że taki styl lubi i lubi włóczkowe chusty, które sama pięknie szydełkiem wykonuje.
Na dziś to tyle. 
Wszystkich serdecznie tu pozdrawiam, dziękując za miłe komentarze i Wasze odwiedziny. Trzymajcie się i nie dawajcie się tropikalnej aurze.
Chranna

środa, 19 czerwca 2019

Candy i wyzwanie u Chagi

Kochani.
tym postem zapowiadam, że u mnie niebawem zagości motyw z łąki. A to z okazji wspaniałej zapowiedzi na blogu Chagi. Wyzwanie i candy, w którym postanowiłam wziąć udział, bo łąka to bardzo wdzięczny temat w hafcie.
Umieszczam oba banerki dla zainteresowanych...



Łapki już mnie swędzą, żeby za igłę chwycić... no ale jeszcze troszkę muszę poczekać, bo trzeba ukończyć zaczęte metryczki...
Bardzo jestem ciekawa prac, które wyjdą spod igiełek zdolnych koleżanek :-))
A do wygrania wspaniałe lny z Hobby Studio :-)

Po przerwie...

Uwielbiam lny!
I w lnianych sukienkach najbardziej lubię chodzić latem. Dlatego, pozostając w temacie wiosenno - letnim łąki i lnu, na lnie wyhaftowałam maleńką niezapominajkę. Oprawiona w srebro będzie zdobić te moje gładkie, lniane sukienki: szarobłękitną i białą :-)






Na białej, lnianej sukience 
zawieszka w porannej jutrzence... :-))

Myślę, że pięknie wybarwiły je pierwsze słoneczne promyki...











Niestety, niezapominajek już nie znalazłam. Przekwitły. 
Zresztą w czerwcu słońce wypaliło trawy i łąki do cna. 
Jednak sesyjka w plenerze musiała być!













Życzę wszystkim pogodnych dni :-)

wtorek, 7 lipca 2015

A czas przez palce cieknie...

Żar się z nieba leje, nic mi się nie chce. A masy suchego powietrza płynącego do nas z Afryki przypomniały mi o kolczykach, które nazwałam Pożegnanie z Afryką. I pomyślałam, że to dobry czas do pokazania ich na blogu, bo jak dotąd spoczywały w ukryciu. Zdjęcie stare, biżuteria poszła w świat, więc przepraszam z góry za jakość fotki:



Wykorzystałam do projektu lawę wulkaniczną, przekładki srebrne i paciorki szklane :)

A jak już jesteśmy w temacie, to może pokażę jeszcze jedne własnego projektu - Egzotic. Fotka równie stara, co poprzednia, a kolczyki w szeroki świat wyekspediowane:



Tu oprócz szklanych, zastosowałam też naturalne, kokosowe koraliki.

I koraliki Shiwa - jak to się mówi: "za jednym zamachem".



Użyłam w nich nasion z drzewa rudraksha. W śiwaizmie sznur z tych nasion służy do odliczania odmawianych mantr podczas medytacji. Owija się nim również ramiona i szyję figury śiwy. 
Wszystkie trzy to jedne z moich pierwszych projektów w przygodzie z biżuterią frywolitkową. Zresztą widać to gołym okiem. Te krzywizny, nierówności... :D Ale mam do nich wielką słabość, bo dokumentują moje bolesne zmagania z materią :)
Dziękuję za każde słówko i do miłego zaś :)

A na pożegnanie dzisiaj kwiatuszek dla Was - z ogrodu mojej Przyjaciółki :)



wtorek, 17 marca 2015

Dzień Świętego Patryka

Z taj okazji chwalę się wykonanymi kiedyś kolczykami frywolitkowymi :)

Na koniec króciutkiego wpisu polonicum z Cork w Irlandii:
Zdjęcie wykonał mój przyjaciel mieszkający w Cork, Tomasz Wrzesień
Bawcie się dobrze w rytm irlandzkiej muzyki :)

piątek, 13 czerwca 2014

A wieczorową porą...

... kolczyki frywolne...





I druga para...





Totalna zmiana klimatu, prawda? 
Ale ja już tak mam :))) Po trzech zazdrostkach z tym samym motywem a... między czwartą i piątą musiałam odreagować ;)



Miło mi bardzo, że ptaszkowa firaneczka cieszy się takim powodzeniem :) Bożenka, dla której plotłam tę pokazaną wczoraj, chyba zadowolona. Odebrała ją przed chwilką, traktując z wielkim pietyzmem ;)
Buziaki przesyłam! 
Pozostająca wciąż w niezłej komitywie z nitką
Chranna

sobota, 31 maja 2014

Głaskanie na kolanie

Bo jak coś wyprodukuję igłą czy szydełkiem (ale szydełkiem zwłaszcza), to muszę potem wygłaskać na kolanie :))) Żeby się uleżało, żeby nadać kształt, żeby zaakceptować i się nacieszyć :) Też tak macie?
Dziś wygłaskałam na kolanie pierwszy kwiatuszek afrykański :)
Uprzedzam ewentualne pytania: tak, to różowiutkie tło, to moje osobiste kolano, A ściślej udo :)))



Ponieważ raczej nie drutuję, a szydełka nigdy nie wykorzystywałam do produkcji pledów, poduszek czy odzieży (nie licząc szalików), zasoby włóczkowe u mnie baaardzo skromniutkie  : ( Brak nawet podstawowych kolorów, a co dopiero mówić o odcieniach i różnych grubościach! Ale z tego, co mam, powstały już kolejne kwiatuszki...





Na razie nie zdradzam, co planuję z nich poskładać, bo a nuż wyjdzie z tego jakaś chała i nie będzie się nadawało do pokazania... Coś tam sobie domówiłam w jednej z pasmanterii i czekam na dostawę, ale wciąż brakuje mi pomarańczowego koloru. To akryl YarnArt etamin. Czy ma ktoś może pomarańczowy moteczek do odstąpienia?
A tu, w związku z ostatnim postem w Galeryjce za miastem, mała wprawka szydełkowa: pajączek z trzech słupków :)



Z kordonkami u mnie to, jak to godajom u nos, "cołkiem inna inkszość"
Szuflady pełne:



I skrzynie pełne:



A jak kilka razy przerzucę motki w poszukiwaniu tego, którego właśnie potrzebuję, to po jakimś czasie robi się taki mętlik:



No i siedzę wtedy, cierpliwie odplątując ten galimatias i na powrót przywracając ład. Macie jakiś pomysł na to, żeby nitki się ze sobą tak nie kłóciły?
Aaaa... byłabym zapomniała...
Przybyły kolejne różyczki :))) Chciałyście, to macie:













Razem powstało ich zdaje się 21 par. I więcej na razie nie będzie, bo zabrakło mi bigli, a poza tym, ile można! Ale, jako się rzekło: NA RAZIE, bo jeszcze czekają dwa zamówienia ;)))
Miłego weekendu! Może wreszcie słonko będzie dla nas łaskawsze? 

poniedziałek, 26 maja 2014

Różane szaleństwa w związku z nitką

Witam wszystkich, a dziś wyjątkowo gorąco Mamy,  w tym szczególnym dla Nas dniu! Zarówno szczęśliwe, jak i być może niewdzięcznie zaniedbywane przez swoje dzieci. Chciałabym, by wśród Nas były tylko te szczęśliwe i wierzę, że tak właśnie jest :)
Miniony weekend upłynął mi z czółenkami w rękach, bo jak zwykle latem plotłam... plotłam... i plotłam... co?
No jak to co?


Różyczki :)))) Naplotłam dziewięć par. 
Do sześciu z nich dorobię jeszcze cztery i cała dycha poleci szybciutko w świat. Na razie są:
zielone



żółte



szare



makowe



fioletowe 
(mój aparat nie rozpoznaje koloru fioletowego wiernie, choć próbowałam na różnych tłach i przy różnym świetle. Należałoby tu dodać kropelkę czerwieni, żeby było jak trzeba)



niebiesko - miętowe



I jeszcze trzy pary, które uplotłam dla siebie. 
Pierwsze, bo cudnie pasują do moich rudych włosów i do bieli, w której latem najlepiej się czuję :)





Drugie świetne do kolacji przy świecach - błyszczą zniewalająco, choć zdjęcie tego blasku niestety nie oddaje...
I na wszelkie wieczorowe wyjścia:



Trzecie w pudrowym różu, bo kocham ten kolor i zawsze chciałam mieć taki dodatek "biżuteryjny" :)



Wszystkie razem:



A to jeszcze nie koniec, bo na swoją kolej czeka już siedem następnych kłębuszków: 



Chętnie wróciłabym do swoich ukochanych haftów, ale dopóki mam dla kogo, będę plotła dalej ;)
Więcej zdjęć różyczek jednak nie będzie. Już i tak podejrzewam, że macie serdecznie dość :))) 
A ta różyczka dziko rosnąca na krzewie pod moim blokiem - dla Was, wszystkie kochane MAMUSIE!



Wspaniałego, pełnego miłych niespodzianek dnia!
My z Córką zamierzamy spędzić dzisiejsze popołudnie i wieczór w uroczej leśniczówce Parku Repeckiego w Dolinie Dramy :)
Pozostająca w ścisłym związku z nitką Chranna :)