niedziela, 6 września 2026

Uśmiech Kota z Cheshire

   Kiedy ponad 160 lat temu ekscentryczny matematyk Charles Dodgson – piszący pod pseudonimem Lewis Carroll – wymyślał historię dla małej Alice Liddell, nie mógł przypuszczać, że tworzy kod źródłowy dla nowoczesnej kultury masowej. Dziś, w XXI wieku, nie potrzebujemy już paszportu do Krainy Czarów. Jej fragmenty są wszędzie: w kinowych blockbusterach, tekstach piosenek, grach komputerowych, a nawet w naszych smartfonach.

   Aby zrozumieć fenomen Alicji, trzeba najpierw zrozumieć, przed czym uciekała. Carroll stworzył swój świat w epoce wiktoriańskiej – w czasach pedantycznego porządku, sztywnych norm społecznych i literatury dziecięcej, która miała przede wszystkim moralizować. Autor Alicji w Krainie Czarów zrobił coś bezczelnego: podarował światu bunt. Wywrócił logikę do góry nogami, pokazując, że zasady, którymi rządzą się dorośli, ich system wychowania i edukacji bywają absurdalne. Współczesna popkultura pokochała ten bunt. Bez Carrolla nie byłoby Latającego Cyrku Monty Pythona, czy surrealistycznych filmów Davida Lyncha. 

   Najbardziej fascynującym symbolem tej literackiej ekspansji pozostaje Kot z Cheshire. Zwierzę, które potrafi znikać, zostawiając po sobie jedynie lewitujący uśmiech, to genialna metafora samej popkultury. Rzeczywistość Carrolla mogła się zdezaktualizować. Wiktoriańskie aluzje polityczne obecne na kartach tej opowieści mało kogo już dziś obchodzą. Ale ten specyficzny, ironiczny uśmiech – symbol dystansu do sztywnego świata – pozostał. Śmiech Kota z Cheshire staje się maską, pod którą kryje się jego intuicyjna wiedza o chaosie tego świata. On uczy dorosłego czytelnika, że jedyną obroną przed szaleństwem otoczenia i naszych czasów jest... wyhodowanie własnego, wewnętrznego uśmiechu i zachowanie dystansu do rzeczywistości. Alicja w Krainie Czarów ukształtowała popkulturę. I - co więcej -  wyzwoliła nas z ciasnego gorsetu, jakim jest przedmiotowe traktowanie człowieka, nieustanne łajanie, brak zgody na indywidualizm, uleganie presjom i naciskom, ponieważ jako jedna z pierwszych dała nam prawo do bycia zagubionymi. W świecie, który wymaga od nas ciągłego profesjonalizmu, logicznego myślenia i powagi, Kraina Czarów pozostaje bezpiecznym azylem. Miejscem, w którym – jak mawiał Kot – „wszyscy jesteśmy szaleni”. I całe szczęście.

No a u mnie - nie co innego, jak OCZYWIŚCIE kolejna zakładka do książki w formie karty :-))









I na dziś to tyle.

Dziękuję za każde dobre słowo pod adresem moich prac i postów. 

Chranna



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję serdecznie za poświęcony czas i cenny komentarz. Zapraszam znów :)