poniedziałek, 13 sierpnia 2018

Choinka 2018 - sierpień i zaległe

Witajcie, po długiej przerwie...
Wpadam tu jak po ogień, bo zaraz ruszam w drogę...
Zaległości mam ogromne w zabawie u Kasi, ale nie zapomniałam i wrzucam, co udało mi się wyszyć ostatnio, mimo bardzo okrojonego czasu na haftowanie... 
Są dwa anioły:




Są pierniczki:



i mały motyw V. Enginger:



Gorąco Was pozdrawiam i życzę wspaniałych, letnich dni...
Do sklikania, gdy będę już w miarę dyspozycyjna i obecna w blogowym świecie... Na razie znajduję czas na odwiedziny, ale nie komentuję, za co bardzo przepraszam... :-(
Wasza Chranna

poniedziałek, 4 czerwca 2018

Madonna

Kochani.
U mnie ostatnio robótkowo nic się nie dzieje. Ale żebyście nie zapomniały całkiem o mnie, wrzucam tę Madonnę klockową, którą udało mi się upleść :-)
Nie wiem, kiedy wrócę do działania... na razie pochłaniają mnie inne, ważne sprawy... Ale wrócę na pewno :-)











Serdecznie dziękuję za pamięć i życzliwość :-)
Będę się pojawiać, ale migawkowo...
Życzę Wam wspaniałego, twórczego lata i do zobaczenia, do sklikania :-)
Paaaa
Wasza Chranna w związku z nitką :-)

poniedziałek, 14 maja 2018

Hocki-klocki

Tego jeszcze tu u mnie nie było :-)
Dziś przychodzę do Was z klockami i malutką serweteczką, którą nimi wyplotłam na wałku :-)









Koronki klockowej uczyłam się pod okiem mistrzyni i nauczycielki zawodu Jadzi Śliwy. W Bobowej - wsi słynącej z tego rękodzieła :-) Ale można nauczyć się jej również w necie :-)

Pozdrawiam serdecznie wszystkich, którzy jeszcze tu do mnie zaglądają mimo mojej nieobecności w blogosferze... Nie zapomniałam o żadnej z Was... Myślami jestem z Wami...
Chranna

piątek, 13 kwietnia 2018

Skrzydlate słówka w zdobnych karteczkach

Moi Kochani!
Minęły Święta, wiosna zagościła na dobre, a ja jeszcze nie pochwaliłam się i nie podziękowałam za cudne, wielkanocne kartki, jakie przyfrunęły do mnie tego roku...
Czym prędzej nadrabiam tę zaległość i spieszę odkryć je przed Wami dla podziwu :-))
Zatem tu - wszystkie razem:


I każda z osobna...
Od Edytki...



Od Uli...



Od Oli...



Od Joli...



Od Violi...



Od Agnieszki...



Od Edytki...



Moje Kochane! Serce się raduje na tyle dobra i tyle piękna!
Dziękuję...

Wasza Chranna

środa, 28 marca 2018

uff...

zdążyłam jeszcze dwie :-)









...jeszcze dwie :-)))

I mam nadzieję, że w tym pośpiechu niemożebnym nikomu nie wysłałam kartki, nie włożywszy do środka życzeń... !!
Spływają też do mnie karteczki piękne z życzeniami od Was :-))) Radują Duszę :-)) 
Za wszystkie podziękuję po Świętach :-)


Tymczasem życzę wszystkim wzmocnienia wiary, radosnego świętowania i dobra wszelkiego bez reglamentacji :-)
Paaa

poniedziałek, 26 marca 2018

I jeszcze jedna, i jeszcze raz...

Na ostatnią chwilę poklejona...





Jakiś czas temu od naszej kochanej Violi dostałam całą moc scrapków!



Kiedy przejrzałam moje zasoby z papierami, okazało się, że wiosennych nie mam wcale :-( 
Póki co czekają więc w pudełku na swoje pięć minut. Obiecuję, że nic się nie zmarnuje :-))
Do scrapków, które Viola z mozołem dla mnie wycinała, dołączyła jedno z tych cudnych, znanych Wam mydełek :-)
Violu, z całego serca Ci dziękuję. Rozradowałaś mi serce!!
Życzę Wam oddechu przed Świętami i wszystkiego radosnego :-)
Chranna

sobota, 24 marca 2018

Choinka 2018 - marzec

Czas na hafcik w zabawie u Kasi :-)
U mnie dalej aniołowo. 
Tym razem klasyka klasyki w mojej łapce :-)
Docelowo ma to być zawieszka na choinkę.



Na kanwie marmurkowej dla podkreślenia wiekowości motywu - mam nadzieję, że widać :-)
Dziękuję za każde przychylne słówko zostawione pod postem z karteczkami i zmykam :-)
Miłej niedzieli życzę :-))
Pa

piątek, 23 marca 2018

X 3

Jeszcze trzy wykleiłam... więcej nie da już rady... 
Dziw, że i na to czas znalazłam... :-(
Na to, żeby karteczki pokazać jakoś zmyślniej, to już kompletnie go nie starcza. Zatem najprościej, jak tylko się da i po jednym ujęciu... Nudno, ale trudno... pewnych rzeczy nie da się przeskoczyć...





Pozdrawiam serdecznie i postaram się złożyć Wam wizytę, bo jestem ogromnie ciekawa, co tam się u Was dzieje :-) Jeśli nie dotrę wszędzie, gdzie bym chciała, to proszę, wybaczcie...
Paaaaa

środa, 21 marca 2018

Pierwsza kartka scrapbookingowa...?

No nie wiem, czy to, co tu zobaczycie, można tak nazwać :-))))
Ale co tam. Zrobiłam, to pokazuję :-)
Choć już wiem, że pozostanę jednak przy minimalizmie...
Jednak.
A moja kartka wygląda tak:



Blisko, coraz bliżej :-)













Obfotografowałam, bo z zadziwienia nie mogłam wyjść, że u mnie się zdarzyło...

A tu już powrót do bardziej oszczędnej formy :-)))












I chyba już więcej nie zdążę... no chyba żeby jednak za pięć dwunasta... 
Niestety... ciągle jestem w niedoczasie...
Pozdrawiam Was, kochani, najgoręcej...
I do sklikania :-)

środa, 7 marca 2018

Tort z Mendelsonem w tle

Witajcie, Kochani :-)
Wpadam jak po ogień, bo czasu na nic nie mam. Więc tyko pokazuję kartkę ślubną, nad którą ostatnio pracowałam...


 ...i idę spać, bo piszę te słowa o czwartej nad ranem...
Na sesję ciekawszą nieco też, jak widać, czasu nie było :-(
Kartka jeszcze nie podklejona. W passe-partout dwojakiego rodzaju: kremowym i srebrzystym z fakturą. Chyba zostanie wybrane kremowe...



I zbliżenie na "koronkę" oraz bukiecik z koralikami:





Haftowałam na lnie Floba Superfine 35 ct

Dziękuję za odwiedziny i komentarze, że jeszcze zaglądacie... mnie wciąż tak mało w blogosferze, za co bardzo przepraszam :-( 
Ale wszystko czytam i pamiętam o Was....
Uściski i przedwiosenne pozdrowienia Wam przesyłam...

A w ramach przeprosin dedykuję tę piękną piosenkę :-)





sobota, 24 lutego 2018

Posłaniec boskiego milczenia

...z epoki renesansu pojawił się na mojej kanwie, więc w ramach zabawy u Kasi wrzucam dziś obrazek i dźwięki :-)




Kasia mnie wzruszyła bardzo, bo podczas gdy ja, podekscytowana wyprawą do Irlandii, nie podlinkowałam swojej styczniowej pracy, ta kochana Dziewczyna zrobiła to za mnie, tak sama od siebie. 

Kasiu, uściski za to gorące! Ten renesansowy anioł to taki ukłon dla Ciebie za dobre serce :-)

Kto jeszcze tego nie zrobił, niech zajrzy koniecznie do Kasi, by móc podziwiać wszystkie styczniowe prace :-)
A tu moja skromna - lutowa :-) 



Przeznaczenie - świąteczna kartka dla pewnej przemiłej pani, miłośniczki włoskiego renesansu :-)
Serdecznie Was, kochani pozdrawiam, nie zawracam dłużej głowy i zmykam, bo czeka na mnie haft na kartkę ślubną, którą mam nadzieję niebawem pokazać.
Niech Wam weekend miło płynie i zaowocuje pięknymi pracami.
Pa

piątek, 16 lutego 2018

...jak włosy syreny o świcie (...) jak wiatr, co ma czapkę podartą...

Już wiecie, o czym tu dziś będzie?
O zielonej Irlandii, za którą już tęsknię...
Bo tam byłam, gdy mnie nie było tu :-)
Zapraszam do obejrzenia kilku migawek z Cork i okolic. 
Przy tej okazji garść... garsteczka... informacji dla ciekawych.



O tej podróży myślałam od bardzo dawna. 
I wreszcie wybrałam się na południe Irlandii - do Cork.
Przed wylotem obawiałam się niepogody. Wszak kraj ten słynie z kapryśnej aury. Tymczasem Polska pożegnała mnie deszczem...



...a Irlandia przywitała słońcem :-)



Corcach Mór Mumhan -  to w języku irlandzkim Wielkie Moczary Munsteru. Stąd właśnie wywodzi Cork swą nazwę dzięki rozlewiskom rzeki Lee, przy której ujściu jest położone miasto.
Pomiędzy głównymi korytami rzeki, na wyspie, rozciąga się centrum miasta, którego większość uliczek powstała w wyniku zasypania dawnych kanałów rzecznych.
Na zdjęciu poniżej - Holy Trinity Church przy Fr Mathew Quay:



Skoro miasto nad rzeką, muszą być mosty :-)
Brian Boru Bridge - jeden z mostów w Cork, zbudowany w 1912 roku.
Most nazwano imieniem wielkiego irlandzkiego króla panującego przed tysiącem lat - Brian Boru, który poległ w bitwie pod Clontarf w 1014, rozgromiwszy wikingów:





St Patrick Bridge - widok na Most Św. Patryka i rozłożone na wzgórzu oraz przy rzece miasto:



I zdjęcie zrobione z tego mostu:



Były i takie momenty, ale na szczęście nie za wiele...



Marlboro ST.



Art Gallery:



W galerii nie kto inny, jak Samuel Beckett... czeka na Godota :-)



Ulica Letnie Wzgórze:



Ta ulica tak stromo pnie się w górę, że zamiast chodnika po 
obu stronach wybudowano schody:



Uliczni grajkowie...





Bishop Lucey Park

Z pomnikiem o nazwie The Onion Seller - kobieta sprzedająca cebulę.

Jego autorem jest Seamus Murphy (1907 - 1975) - jeden z najwybitniejszych współczesnych irlandzkich rzeźbiarzy. Postać odlana jest z brązu, a modelką była kobieta sprzedająca cebulę na targu przy Coal Quay w Cork.

Co ciekawe, przekupka dalej "handluje cebulą". Bowiem z pomnikiem związany jest pewien przesąd: jeśli chcesz zapewnić sobie pomyślność, powinieneś podarować kobiecie drobną monetę, kładąc ją na lewym przedramieniu figury:






Oliver Plunkett Street:



English Market w Cork 
Jest to zadaszony targ z wiktoriańskim żeliwnym stelażem sklepienia. Budynek pochodzi z 1788 r., ale początki tego targu sięgają roku 1610.  Pośrodku hali targowej stoi dziewiętnastowieczna fontanna - niegdyś jedyne źródło wody dla handlujących. 



Ktoś ma ochotę na świeży filet z... kangura?



Ja nie miałam. Wybrałam inne miejsce i inne dania.
Stołowałam się  w Cafespresso (klik)- kawiarence prowadzonej przez Polaka - Tomasza. 
W samym centrum, przy Mc Curtain str.
Mała, ale bardzo sympatyczna, czysta i schludna kawiarenka z dużym wyborem irlandzkich i polskich specjałów.
Wszystko świeżutkie, własnej, domowej roboty, pyszne. No i Właściciele wspaniali - serdeczni, uśmiechnięci i bardzo życzliwi :-) Jak będziecie w Cork, zajrzyjcie koniecznie :-)




Wnętrze kafejki, jej właściciel - Tomasz. A ta z boku, przy ladzie, to ja.



A to już Kinsale w okolicach Cork.
Urokliwe, bardzo kolorowe miasteczko:




Niżej Cobh





Cathedral of St Colman
Katedra św. Colmana 











A teraz nagroda dla tych, co dotrwali aż do tego miejsca -
Old Head - i widoki zapierające dech w piersiach:














W ostatnim dniu pobytu pojechaliśmy do Blarney
z XIX-wiecznym ogrodem skalnym. Baśniowy... 
Drzewa - dziwokształty tak posągowe i rozłożyste, że trudno skadrować...















Wydzielona część ogrodu z silnie trującymi roślinami...









Zamek w Blarney
Jak każdy szanujący się zamek, ma i ten swoją legendarną historię, przyciągającą turystów. 

Właściciel zamku był odpowiedzialny za kolonizację okolicznych terenów. Mimo niewywiązywania się ze swoich obowiązków i wynikłego stąd gniewu angielskiej królowej Elżbiety I, dzięki swoim zdolnościom krasomówczym zawsze zdołał uniknąć odpowiedzialności. Stąd wzięło się przekonanie, że kto pocałuje kamień wmurowany w mury obronne zamku, uzyska dar elokwencji i przekonywania. Jednak zadanie to do prostych nie należy, gdyż jest on wbudowany poniżej linii blanków. Osoba, która chce tego dokonać, musi być zwieszona głową w dół i przytrzymywana za nogi :-)





I nagle w zamku taka niespodzianka :-)))



Tu jaskinia...



No a na koniec obowiązkowo: kawa po irlandzku.
Daję słowo, że wstałam o własnych siłach i nawet prosto szłam do samochodu... siłą woli... żeby pokazać, jaką mocną głowę mam ;-))



Pozdrawiam serdecznie wszystkich odwiedzających i, mam nadzieję, do sklikania :-)
Wasza Chranna