Wokół biadolenie, narzekania, strach przed kryzysem, co to ma dotknąć naszą "zieloną dotąd wyspę", a ja staję się coraz bogatsza. Wszystkiego mi przybywa: lat, siwych włosów, zmarszczek, doświadczeń wszelkich, a więc pewnie i rozumu :))) no i... przybyły mi ostatnio dwa nowe koniki do mojej stajni. Taki metalowy w kropeczki, ze złoceniami:
I cudny gałgankowy rumak, wymyślony i uszyty przez "masiuki":
Mogłam wreszcie postawić wczoraj pierwsze krzyżyki na arabeskowej kanwie. Haftuję mulinami DMC i trzema Ariadny. W ramach własnego programu oszczędnościowego w związku z zapowiadanym nasileniem kryzysu powzięłam postanowienie, że tam, gdzie kolory DMC i Ariadny pokrywają się w stu procentach, będę stosować tę drugą, tańszą mulinę ;)
Pora też pokazać niewielki na razie postęp w haftowaniu ikony. Kanwa niemiłosiernie wygnieciona, bo dość duży kawałek, ale postanowiłam nie przekłamywać rzeczywistości i nie wyprasowałam. Przecież nie prasujemy materiału po każdych kilku postawionych krzyżykach, prawda? No więc tak wygląda teraz mój "gniot":
Na razie bardzo monotonnie, ale już pomalutku pojawiać się będą nowe kolorki :)
Serdecznie pozdrawiam i dziękuję za wszystkie przemiłe komentarze. Trzymajcie, proszę, kciuki za powodzenie moich projektów :)






































