...czyli skorupka dziesiąta z młodymi pędami paproci.
Ooooj, lubię tę prehistoryczną, tajemniczą roślinę, która podobno kiedyś miała koło miliona gatunków!
W wielu kulturach tak się uważało, a u nas Wincenty Pol pisał, że kwiaty jej są "niewidzialne oku" i jeśli kwiat taki ktoś jednak znalazł i zobaczył, sam mógł stawać się niewidzialny i cieszyć się bogactwem oraz szczęściem. Jak wiemy, szukało się go w wigilię św. Jana, najlepiej nago, a niektóre dziewczęta smarowały ciało nasięźrzałem - odmianą paproci - co miało im dać powodzenie u chłopców.
Etymologowie wskazują na różne pochodzenie nazwy tej rośliny. W językach angielskim i niemieckim wywodzi się ona od praindoeuropejskiego rdzenia pornom-, oznaczającego "skrzydło". Według niektórych badaczy etymologii do skrzydła odnosił się też praindoeuropejski rdzeń porti-, który mógł dać w prasłowiańskim kontynuację port. Inni twierdzą, że nazwa paproć wzięła się od czasownika poporti, który dla Prasłowian miał znaczenie "popruć". Może etymologowie zgodziliby się więc na zobrazowanie paproci w nazwie jako "poprutego skrzydła"? - konstatuje z właściwym sobie humorem profesor J. Bralczyk.
Zaś co do pastorałów, tak nazywa się młode, spiralne pędy paproci, pojawiające się wiosną.
Główne aspekty symboliki paproci to: szczęście, bogactwo, odrodzenie, trwałość, ochrona, magia, tajemnica, pokora, samotność, subtelne piękno.
 |
I tak dobrnęliśmy do końca mojego skorupkowego cyklu wpisów i zdjęć. Mam jeszcze do pokazania jeden haft przed Świętami Wielkanocnymi, bo w sobotę przed Palmową Niedzielą skończyłam zapowiadane fiołki w wazonie.Tymczasem życzę Wam, by wiosenno-świąteczne porządki nie zdominowały czasu okołowielkanocnego. Niech znajdzie się czas na relaks, na odpoczynek, na refleksje związane z tym najważniejszym dla wszystkich katolików świętem. Pozdrawiam cieplutko. Chranna |