sobota, 31 października 2015
Wszyscy święci balują w niebie...
środa, 28 października 2015
WOW!
Kochani, jeszcze raz dziękuję gorąco za okazane współczucie, za słowa otuchy i wsparcie modlitewne w smutnych chwilach pożegnania mojej Teściowej.
A teraz mam do zakomunikowania rzecz dla mnie bardzo miłą.
Zespół Coricamo w II Edycji Konkursu Blogów Twórczo Zakręconych przyznał mojemu blogowi I miejsce w kategorii MAGICZNE UJĘCIA, o czym śpiesznie i dumnie Wam donoszę :)
Mam nadzieję, że nie o czarną magię tu chodzi :)))
HURA!!!!!
:D
Cieszy tym bardziej, że do konkursu zgłoszono 81 blogów, więc było w czym wybierać :)
Oczekuję teraz zapowiedzianych nagród, a gdy tylko odbiorę, to obiecuję, że pokażę, co dostałam.
A skoro już tu dziś wpadłam, żeby się swoją radością z Wami podzielić, to jeszcze dodam, że mam już połowę kwadratów, z których powstaje bieżnik frywolitkowy. Od ostatniego razu troszkę więc przybyło...
Wśród jesieni...
Pod moim balkonem takie cudne firany modrzewiowe wiszą...
Niech Was pani jesień czaruje, zachwyca i zniewala...
Pa
A teraz mam do zakomunikowania rzecz dla mnie bardzo miłą.
Zespół Coricamo w II Edycji Konkursu Blogów Twórczo Zakręconych przyznał mojemu blogowi I miejsce w kategorii MAGICZNE UJĘCIA, o czym śpiesznie i dumnie Wam donoszę :)
Mam nadzieję, że nie o czarną magię tu chodzi :)))
HURA!!!!!
:D
Cieszy tym bardziej, że do konkursu zgłoszono 81 blogów, więc było w czym wybierać :)
Oczekuję teraz zapowiedzianych nagród, a gdy tylko odbiorę, to obiecuję, że pokażę, co dostałam.
A skoro już tu dziś wpadłam, żeby się swoją radością z Wami podzielić, to jeszcze dodam, że mam już połowę kwadratów, z których powstaje bieżnik frywolitkowy. Od ostatniego razu troszkę więc przybyło...
Wśród jesieni...
Pod moim balkonem takie cudne firany modrzewiowe wiszą...
Niech Was pani jesień czaruje, zachwyca i zniewala...
Pa
piątek, 16 października 2015
Prośba o modlitwę
Dziś moja Teściowa spotkała się i zjednoczyła z Bogiem.
Spokój Jej Duszy.
"Gdy w przeżywaniu żałoby zabraknie szukania woli Bożej i gdy śmierć bliskiej osoby powoduje niekończące się rozbicie duchowe, wówczas stajemy się niezdolni do udzielenia zmarłemu skutecznej pomocy. Nie wolno nam pozwolić na to, by żałoba nas zniszczyła i to nie tylko ze względu na nasze życie, ale także z uwagi na zmarłą osobę, której potrzebne jest duchowe wsparcie".
o. Jacek Salij
Czas łagodzi ból rozstania, ale do wzrostu dopomaga tylko wtedy, gdy jest dobrze przeżyty. Chciałabym dobrze przeżyć ten czas...
Za każde dobre słowo i każde modlitewne westchnienie z serca dziękuję.
Za każde dobre słowo i każde modlitewne westchnienie z serca dziękuję.
poniedziałek, 28 września 2015
Koronkami jesień się zaczyna...
Jakiś czas mnie tu nie było... Różne rzeczy się działy w tym czasie i sprawy różne różnie się miały, jak to w życiu...
Ale ważne, że znów jestem :)
Moja jesień zaczyna się koronkowo;
Realizuję prośbę Pani Ewy o koronkowy bieżnik. Wymiar spory, bo około 60 na 180 cm. Będzie zbudowany z kwadratowych motywów i brzegu. Na krótszy bok wejdzie tych motywów osiem, a na dłuższy dwadzieścia pięć.
Jak widać, frywolitka pozbawiona jest pikotków, żeby łatwiej było ją prasować. Może jednak zastosujemy je w koronce brzegowej, ale to zależeć będzie od decyzji Pani Ewy :)
Wzór opracowany przez Jana Stawasza.
Pracuję dwoma czółenkami. W chwili obecnej mam dwa rzędy krótszego boku, czyli szesnaście kwadracików, a w sumie, jak nietrudno policzyć, będzie ich dwieście.
Staram się chować nitki na bieżąco, bo bardzo tego nie lubię ;)
Nitkę wszywam "zygzakiem", wkłuwając igłę w "główki" słupków - na przemian: "od i do siebie", wokół kółka.
A Wy jak to robicie?
Choć nie lubię tego chowania, bo jest strasznie nudne, to jednak fajnie mi się plecie koronkę. Ciekawa jestem, jak długo potrwa praca nad całością... W każdym razie roboty tej jesieni mi nie braknie i pewnie ze świątecznych drobiazgów nic już nie powstanie.
Powoli kończę pierwszy motek nici (Aida 10) i będę wiedziała, ile mniej więcej mi ich wyjdzie na całość.
I jeszcze na koniec roślinka dla Was w podziękowaniu za Waszą obecność :)
fotka z wycieczki do Czech
i z balkonowego, bardzo jesiennego już kącika...
Pa pa
Ale ważne, że znów jestem :)
Moja jesień zaczyna się koronkowo;
Realizuję prośbę Pani Ewy o koronkowy bieżnik. Wymiar spory, bo około 60 na 180 cm. Będzie zbudowany z kwadratowych motywów i brzegu. Na krótszy bok wejdzie tych motywów osiem, a na dłuższy dwadzieścia pięć.
Jak widać, frywolitka pozbawiona jest pikotków, żeby łatwiej było ją prasować. Może jednak zastosujemy je w koronce brzegowej, ale to zależeć będzie od decyzji Pani Ewy :)
Wzór opracowany przez Jana Stawasza.
Pracuję dwoma czółenkami. W chwili obecnej mam dwa rzędy krótszego boku, czyli szesnaście kwadracików, a w sumie, jak nietrudno policzyć, będzie ich dwieście.
Staram się chować nitki na bieżąco, bo bardzo tego nie lubię ;)
Nitkę wszywam "zygzakiem", wkłuwając igłę w "główki" słupków - na przemian: "od i do siebie", wokół kółka.
A Wy jak to robicie?
Choć nie lubię tego chowania, bo jest strasznie nudne, to jednak fajnie mi się plecie koronkę. Ciekawa jestem, jak długo potrwa praca nad całością... W każdym razie roboty tej jesieni mi nie braknie i pewnie ze świątecznych drobiazgów nic już nie powstanie.
Powoli kończę pierwszy motek nici (Aida 10) i będę wiedziała, ile mniej więcej mi ich wyjdzie na całość.
I jeszcze na koniec roślinka dla Was w podziękowaniu za Waszą obecność :)
fotka z wycieczki do Czech
i z balkonowego, bardzo jesiennego już kącika...
Pa pa
niedziela, 6 września 2015
A
Dziś wpadam tylko na chwilkę, by pokazać wyhaftowaną literkę. Wzór bardzo mi się spodobał. Powstała szybko i dość bezboleśnie, choć nie bez perypetii związanych z doborem kolorów. Była konsultacja z Elą (dziękuję za Twój udział, Elu, w powstawaniu obrazka), były próbki, zmiana decyzji, prucie... Ale jest i nawet mi się podoba :)
Haftowałam na lnie 30 ct Permin of Copenhagen w kolorze piaskowym. Początkowo litera miała być wyszyta kolorem blanc, ale moim zdaniem była za mało widoczna na jaśniutkim lnie i wybrana ramka za bardzo z nią kontrastowała :
Zmieniłam nitkę blanc na DMC 4130
A w ramce z malowanego hebanu moja literka wygląda tak:
Jestem zadowolona z efektu :) Wszystko razem przypomina styl secesyjny, którego miłośniczką jest moja Przyjaciółka.
Zgłaszam pracę na szufladowe wyzwanie:
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, życząc wspaniałej, słonecznej, jesiennej niedzieli :)
Haftowałam na lnie 30 ct Permin of Copenhagen w kolorze piaskowym. Początkowo litera miała być wyszyta kolorem blanc, ale moim zdaniem była za mało widoczna na jaśniutkim lnie i wybrana ramka za bardzo z nią kontrastowała :
Zmieniłam nitkę blanc na DMC 4130
A w ramce z malowanego hebanu moja literka wygląda tak:
Zgłaszam pracę na szufladowe wyzwanie:
Pozdrawiam Was bardzo serdecznie, życząc wspaniałej, słonecznej, jesiennej niedzieli :)
środa, 2 września 2015
Z zaścianka na dworskie salony
Były panny zaściankowe, teraz takie bardziej... dworskie, a przynajmniej salonowe. Spódnice inne, wytworniejsze, z ziela szlachetnego, barwionego, ususzonego profesjonalnie, a nie amatorsko, jak u mnie :) Ziele nabyłam u mojej kochanej, zaprzyjaźnionej kwiaciareczki, Pani bardzo życzliwej, posiadającej wyjątkowy gust i smak :) Zawsze znajdę u Niej to, czego szukam i otrzymam trafioną podpowiedź czy radę.
Pierwsza damulka ubrała zieloną spódnicę i ma zamiar przystroić swoją tuniczkę jarzębinowymi koralami :) To spódnica jest jej atutem, bo nie uwierzycie, ale kiedy się nią potrząśnie, pięknie drży i lekko szeleści, zaś łodyżki tej trawy o nazwie briza na końcach są cieniuchne jak niteczki! Była tylko jedna taka wiązka w kwiaciarni, ale już poprosiłam o sprowadzenie trawki, bo bardzo mi się spodobała.
Panna poleciała do Agi Jarzębinowej i mam nadzieję, że była miłą niespodzianką :) Drżałam, żeby w podróży nie doznały żadnego uszczerbku te rachityczne gałązki :)
Aga zaskoczona była "wzrostem" Panny. Myślała, sądząc po poprzednich zdjęciach, że lalki są mniejsze. Faktycznie, dotąd nie podawałam wymiarów, więc poprawiam się i uzupełniam: panny mierzą sobie około 30 cm :)
Druga dama - sercowa. Z sercem szczerym i otwartym :) Ta ma spódnicę bardzo elegancką. W cudnym kolorze bakłażanu. Mimo że kosmatą i troszkę szorstką, to nawet miłą w dotyku. Jakże jesienną! Trawa z rodzaju włośnic chyba, ale pewności nie mam.
Ta strojność spódnicy podyktowała mi oszczędność pozostałych elementów - prosty kapelusik i delikatne serduszko w kolorze śmietankowym.
Poleciała do Violi i po cichutku tak sobie marzę, że Ją ucieszyła :)
Trzecia - niemniej wytworna. Nosi na sobie suknię z suszonego i barwionego lnu (przepiękny kolor starego, matowego złota). Bukiecik ułożył się w efektowną falbanę.
Ta pannica w rękach trzyma książkę :) O jakiej treści, nie zdradzę, ale tu możliwości są nieograniczone. Wystarczy wydrukować dowolny tekst, przyciąć karteczki i wszyć do środka okładki :) Jest tu jeszcze jedna nowość - natura sama "wymalowała" oczka i uśmieszek :) Dostała mi się jedna taka kulka drewniana z przebarwieniami tworzącymi buzię :)
Zostawiłam pannę dla siebie. Dziewczyny, nie obraźcie się, ale jej zrobiłam najwięcej zdjęć ;)
Ja niestety oszczędzać muszę, więc żeby już tak całkiem nie podupaść na zdrowiu, dziergam moje ślicznotki i w ich strojnych spódnicach realizuję swoje marzenie o pełnej szafie :)))
Mam jeszcze pomysł na dwie damulki, ale nie wiem, czy mi starczy ochoty, bo troszkę się już stęskniłam za xxx...
No i mam świadomość, że w masie wszystko traci na swojej urodzie, a Wam należy się wytchnienie od tych panienek ;) A mam ich już dziesięć na swoim koncie - siedem w strojach i trzy w częściach :)
Na razie więc ogłaszam przerwę od szydełka, kulek drewnianych, sznurka i zabieram się za haftowanie :)
Ale gdyby tak komuś wpadły w oko... to wiecie... nie odmówię...
Chciałam jeszcze baaaaaardzo podziękować Ani za prezent w postaci cudnych serduszek, który otrzymałam przy okazji zamówienia, jakie u Niej złożyłam :) Zajrzyjcie koniecznie na Jej blog, jeśli do tej pory tego nie zrobiłyście.
Nie pożałujecie!
A oto moje serduszka w bieli i błękicie:
Pięknie dziękuję za ciepłe przyjęcie poprzednich panienek :)
Na progu jesieni moja dedykacja dla Was:
BUZIAKI!
Pierwsza damulka ubrała zieloną spódnicę i ma zamiar przystroić swoją tuniczkę jarzębinowymi koralami :) To spódnica jest jej atutem, bo nie uwierzycie, ale kiedy się nią potrząśnie, pięknie drży i lekko szeleści, zaś łodyżki tej trawy o nazwie briza na końcach są cieniuchne jak niteczki! Była tylko jedna taka wiązka w kwiaciarni, ale już poprosiłam o sprowadzenie trawki, bo bardzo mi się spodobała.
Panna poleciała do Agi Jarzębinowej i mam nadzieję, że była miłą niespodzianką :) Drżałam, żeby w podróży nie doznały żadnego uszczerbku te rachityczne gałązki :)
Aga zaskoczona była "wzrostem" Panny. Myślała, sądząc po poprzednich zdjęciach, że lalki są mniejsze. Faktycznie, dotąd nie podawałam wymiarów, więc poprawiam się i uzupełniam: panny mierzą sobie około 30 cm :)
Druga dama - sercowa. Z sercem szczerym i otwartym :) Ta ma spódnicę bardzo elegancką. W cudnym kolorze bakłażanu. Mimo że kosmatą i troszkę szorstką, to nawet miłą w dotyku. Jakże jesienną! Trawa z rodzaju włośnic chyba, ale pewności nie mam.
Ta strojność spódnicy podyktowała mi oszczędność pozostałych elementów - prosty kapelusik i delikatne serduszko w kolorze śmietankowym.
Poleciała do Violi i po cichutku tak sobie marzę, że Ją ucieszyła :)
Trzecia - niemniej wytworna. Nosi na sobie suknię z suszonego i barwionego lnu (przepiękny kolor starego, matowego złota). Bukiecik ułożył się w efektowną falbanę.
Ta pannica w rękach trzyma książkę :) O jakiej treści, nie zdradzę, ale tu możliwości są nieograniczone. Wystarczy wydrukować dowolny tekst, przyciąć karteczki i wszyć do środka okładki :) Jest tu jeszcze jedna nowość - natura sama "wymalowała" oczka i uśmieszek :) Dostała mi się jedna taka kulka drewniana z przebarwieniami tworzącymi buzię :)
Zostawiłam pannę dla siebie. Dziewczyny, nie obraźcie się, ale jej zrobiłam najwięcej zdjęć ;)
Ja niestety oszczędzać muszę, więc żeby już tak całkiem nie podupaść na zdrowiu, dziergam moje ślicznotki i w ich strojnych spódnicach realizuję swoje marzenie o pełnej szafie :)))
Mam jeszcze pomysł na dwie damulki, ale nie wiem, czy mi starczy ochoty, bo troszkę się już stęskniłam za xxx...
No i mam świadomość, że w masie wszystko traci na swojej urodzie, a Wam należy się wytchnienie od tych panienek ;) A mam ich już dziesięć na swoim koncie - siedem w strojach i trzy w częściach :)
Na razie więc ogłaszam przerwę od szydełka, kulek drewnianych, sznurka i zabieram się za haftowanie :)
Ale gdyby tak komuś wpadły w oko... to wiecie... nie odmówię...
Chciałam jeszcze baaaaaardzo podziękować Ani za prezent w postaci cudnych serduszek, który otrzymałam przy okazji zamówienia, jakie u Niej złożyłam :) Zajrzyjcie koniecznie na Jej blog, jeśli do tej pory tego nie zrobiłyście.
Nie pożałujecie!
A oto moje serduszka w bieli i błękicie:
Pięknie dziękuję za ciepłe przyjęcie poprzednich panienek :)
Na progu jesieni moja dedykacja dla Was:
BUZIAKI!
poniedziałek, 24 sierpnia 2015
Lato w kapeluszach
Nie wiem, czy będzie dziś bardziej rozważnie, czy bardziej romantycznie... Ocenicie to sami :)
Pani Joanna poprosiła mnie o cztery pannice. Każda miała być troszkę inna. To dobrze, bo ja nie lubię powtórek. Najfajniejsze jest przecież wymyślanie, a potem ta ciekawość, jak wyjdzie to, co sobie wymyśliliśmy :) Czy mi się udało?
2. PANNA OGRODNICZKA
3. PANNA ZBOŻOWA
Myślę, że ten czerwony maczek ożywił bardzo stonowaną kolorystykę panny zbożowej...
Najpierw powstały główki...
Kapelusiki są dla mnie najprostsze do wykonania i robi się je stosunkowo szybko. Przyjrzyjmy się im jeszcze raz z bliska:
Potem tuniki i atrybuty. O ile z tunikami poszło gładko, o tyle z tymi drugimi trzeba było pogłówkować. Co której pannie przystoi "z wieku i urodzenia", co będzie pasowało do stroju, w którym wystąpi :) I to właśnie te atrybuty dostarczyły mi najwięcej frajdy.
Ale najpierw może pokażę tuniczki:
I wreszcie to, co moim zdaniem najciekawsze :)
Najpierw wpadłam na pomysł koszyczka:
Potem długo myślałam... myślałam... myślałam... i nagle olśnienie: będzie konewka!
Mnie najlepsze pomysły pojawiają się w łóżku, przed zaśnięciem :) A jak to jest u Was?
Mnie najlepsze pomysły pojawiają się w łóżku, przed zaśnięciem :) A jak to jest u Was?
Konewka zajęła mi sporo czasu jak na takie maleństwo, ale jestem z niej bardzo zadowolona :)
Trzecia panna miała trzymać w ręce bukiecik kwiatuszków, lecz gdy, biegając po łąkach i ścierniskach, znalazłam na polu małą, zasuszoną makówkę...
Trzecia panna miała trzymać w ręce bukiecik kwiatuszków, lecz gdy, biegając po łąkach i ścierniskach, znalazłam na polu małą, zasuszoną makówkę...
No to teraz chyba już czas na panny w strojach kompletnych. Trzy mają szykowne spódnice, zaś jedna jest w częściach i dostanie od Pani Joanny spódnicę lawendową :)
1. PANNA ZIELARKA
2. PANNA OGRODNICZKA
3. PANNA ZBOŻOWA
Myślę, że ten czerwony maczek ożywił bardzo stonowaną kolorystykę panny zbożowej...
Dwie plotkują, trzecia obrażona :D
A czwarta "w proszku" :)))
Tu nie mogło zabraknąć mojej ulubionej parasoleczki:
Tu nie mogło zabraknąć mojej ulubionej parasoleczki:
Na pierwszym zdjęciu widać pięć główek. Wniosek jest prosty: będzie piąta. Ale ta piąta na razie jest milczeniem :)
Zrodził się też pomysł na jeszcze jeden rekwizyt trzymany w dłoniach i na pewno zrealizuję go przy następnej sposobności :)
Zrodził się też pomysł na jeszcze jeden rekwizyt trzymany w dłoniach i na pewno zrealizuję go przy następnej sposobności :)
Tymczasem mam nadzieję, że oczekiwań nie zawiodłam. Jutro cztery pannice lecą do Krakowa i oby dotarły bez szwanku pod właściwy adres :)
Wybaczcie mi, proszę, jakość zdjęć. Nie wiem, co się stało, ale aparat zupełnie nie chciał mnie dziś słuchać : (
Wybaczcie mi, proszę, jakość zdjęć. Nie wiem, co się stało, ale aparat zupełnie nie chciał mnie dziś słuchać : (
A zbożową panienkę zgłaszam na wyzwanie Kwiatu Dolnośląskiego W kłosach zbóż.
BUZIAKI!
Subskrybuj:
Posty (Atom)













































































