czwartek, 4 lipca 2013

Paranoja nosi od dziś kolejne imię: PATRON SERVICE SP. Z O.O.

można mieć wiele celów...
naszym jest przesyłka na czas


zdjęcie pochodzi z Internetu

Tak pisze o sobie operator wymieniony w tytule tego wpisu.
Zamówiłam porcelanę. Kosztowała niemało. Ale cieszyłam się na myśl, że za dwa dni (przesyłka kurierska) odpakuję paczkę i z błyszczącymi oczyma wyjmę moje nowe cacka. Potem szybciutko wymyję, wyparzę i zaraz zaserwuję sobie kawę i ciacho w nowym serwisie. No i czekałam. Dzień... dwa... trzy... pięć...
Nie wytrzymałam. Zaczęłam monitować. Nie będę opisywać tu tej całej procedury. Zdawkowości operatora i arogancji podwykonawcy - czyli kuriera. Dość, że w siódmym dniu po moim trzecim telefonie i drugim mailu, kurier przyjechał.
Ponieważ paczka długo pozostawała pod jego opieką, a  zawartością była porcelana, powiedziałam, że chcę ją otworzyć w jego obecności. Żeby sprawdzić, czy nie nastąpił  ubytek lub uszkodzenie zawartości przesyłki. Co również zalecił mi właściciel sklepu i do czego każdy odbiorca ma prawo.
Ma prawo, ale, jak się okazało, nie w przypadku Patron Service. Bo kurier kategorycznie oświadczył: dopóki nie potwierdzi pani swoim podpisem odbioru przesyłki bez zastrzeżeń, nie pozwalam jej otworzyć. Takie stanowisko kuriera podtrzymała pani konsultant, do której to ja musiałam zadzwonić z własnego telefonu, bo kurier telefonu służbowego nie posiada.
W regulaminie operatora jest napisane, że: "Usługę pocztową uznaje się za nienależycie wykonaną , jeśli nastąpiło:
a) opóźnienie w doręczeniu przesyłki
b) ubytek lub uszkodzenie przesyłki"
I pięknie.
Ale zaraz dalej czytamy... uwaga...:
"Roszczenie z tytułu niewykonania lub nienależytego wykonania usługi wygasa
wskutek przyjęcia przesyłki bez zastrzeżeń z wyjątkiem roszczeń z tytułu
niewidocznych ubytków lub uszkodzeń".
Nie podpiszę - paczki nie dostanę i nie otworzę, bo znaczy, że odmawiam przyjęcia!.
Podpiszę - nie mogę się domagać czegokolwiek w razie stwierdzenia ubytku lub uszkodzenia. Ba, nawet nie mogę rościć sobie prawa do zwrotu kasy za usługę nienależycie wykonaną, bo przecież nie mam zastrzeżeń!

UWAGA!!!
PARANOJA PATRON SERVICE SP. Z O.O.

W takiej sytuacji stwierdziłam, że usługę pocztową uznaję za nienależycie wykonaną , gdyż nastąpiło opóźnienie w doręczeniu przesyłki (regulamin gwarantuje dostawę w drugiej dobie od przejęcia paczki), a w związku z tym spisujemy stosowny protokół z datą dostawy przed podpisaniem odbioru. Wobec takiego dictum pan natychmiast wyjął 17,50 zł (tyle wynosiła opłata za usługę).
Nie wiedział, że w myśl tak sformułowanego regulaminu jeśli przyjmę paczkę, podpisując wcześniej czy później odbiór bez zastrzeżeń, protokół taki  nie stanowi żadnej podstawy jakiegokolwiek roszczenia z mojej strony. Bowiem jedno drugiemu przeczy!
Wymiękł? Tak, ale tylko częściowo! Bo nadal nie pozwolił paczki otworzyć!
Najwyraźniej regulamin jest niedoprecyzowany i tak sformułowany, że w razie sporu klient sprawy  w sądzie nie wygra.
A wystarczyło napisać w którymś z punktów: 
Odbiorca ma prawo otworzyć przesyłkę w obecności kuriera przed potwierdzeniem odbioru bez zastrzeżeń w celu sprawdzenia, czy nie nastąpił ubytek lub brak. Lub: Protokół, z którego wynika wina operatora będąca podstawą roszczenia, znosi skutek prawny sformułowania: bez zastrzeżeń.
Lub też w formularzu wprowadzić dwie rubryki do wyboru:
1. przyjmuję przesyłkę bez zastrzeżeń
2. przyjmuję przesyłkę z zastrzeżeniem (podać jakim)
Pozostał mi rentgen lub ryzyko złożenia nieszczęsnego podpisu.
Zaryzykowałam. Bo cóż miałam zrobić? Odmówić przyjęcia?
Na szczęście zawartość nie budziła zastrzeżeń. Ale gdyby tak coś było nie tak?!

"Patron Service to przede wszystkim szybkość, elastyczność i wygoda w korzystaniu
z przesyłek. (...) Naszą zasadą działania jest solidność i wywiązywanie się z powierzonych przez klienta zadań." - czytamy na stronie operatora w zakładce: O nas. 
Na wszystkich fotkach twarze z "przylepionym", nienaturalnym uśmiechem.
Nie dajmy się zwieść takim etykietkom i wizerunkom serwowanym na stronach. CZYTAJMY WNIKLIWIE REGULAMIN.

No i jeszcze dodam, że właściciel sklepu, który niczemu nie był winien, przeprosił i wyraził ubolewanie, zaś w wymianie maili z operatorem dopomnieć się musiałam o słowo: przepraszamy.
Powiecie może: ale baba upierdliwa! Przecież się nic nie stało. Skorupy całe, koszt przesyłki zwrócony. A że się więźniem było w domu od 8.00 do 18.00 przez siedem dni...bo się nie chciało, żeby awizo zostawili, co tam...zamówiła, niech czeka. O co właściwie kopie kruszyć?
No cóż, już tak mam, że niesłowności, bylejakości, ignorancji nie znoszę. Wystarczyło przecież regulamin logiczny wyskrobać, po dwóch dniach telefon do mnie wykonać (po co go podałam?), przeprosić, wytłumaczyć opóźnienie, poprosić o zrozumienie, umówić się na konkretny termin i godzinę odbioru... Grzecznym być! I wtedy takiego wpisu by nie było.
A tak...
Nie wypiłam dziś kawy w nowej porcelanie. Nie smakowałaby tak, jak sobie marzyłam Bo konfliktów nie znoszę. Ale i za konia robić nie zamierzam.
Poczekam do jutra z tą kawą. Mam nadzieję, że ochłonę. A jak zechcecie, pokażę moją nową porcelanę ;)

12 komentarzy:

  1. Zobaczyć chcemy, kawy smakowitej w nowej filiżance życzymy i tak nam się przypomina historia sprzed lat i z innego kontynentu.
    Otóż małż osobisty nabył bratu swemu bilet lotniczy i wysłał go pocztą zwykła, pospolitą. List z biletem szedł, ale nie doszedł. Małż wybrał się na pocztę, tam sprawdzono, że list z Uesa wyszedł, do Polski nie doszedł. Bez jednego słowa, skrzywienia, oczu wywrócenia zapytano tylko czy małż posiada dowód określający koszt nabytego biletu. Nie posiadał. Uczyniono więc telefon do agencji z prośbą, by w czasie wstecznym sprawdzić i cenę wykazać i takąż to kwotę poczta małżowi oddała. Do domu przyszedł jeszcze pięknej, ciepłej treści list z przeprosinami i prośbą, by jednak lagi na poczcie nie kłaść i dać szansę na wykazanie się....
    Co kraj to inne poczucie obowiązku...
    Pozdrawiam gorąco

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Niestety, wiele jeszcze trzeba się nauczyć. Chyba wciąż za mała konkurencja... I wiele fałszu w tych przyklejonych uśmiechach, a w gruncie rzeczy chodzi tylko o to, żeby się wykręcić od odpowiedzialności, lub zrzucić ją na tego, co najniżej na drabinie stoi. Napisali mi, że kuriera ukarzą, bo do mnie nie oddzwonił, a że regulamin mają nie do przyjęcia, to tego już nie napisali. Wycwanić się, małym kosztem jak najwięcej zarobić, wołowinę z koniną zmieszać i do przodu!

      Usuń
  2. Coś o tych przepisach wiem, jednak kurier był bardziej uprzejmy.Pozdrawiam i dziękuję za słowa współczucia!

    OdpowiedzUsuń
  3. Też miałam, tzn. mój ojciec miał, pewne nieprzyjemne zajście z kurierem - złożyłam skargę do ich centrali, przysłali przeprosiny.
    A porcelaną się pochwal jak ochłoniesz :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, mnie najbardziej zirytował ten regulamin nie dający klientowi żadnych szans. Kurier zrobił, jak mu kazano. Oni tam straszne pranie mózgu mają. Wiem, bo odbyłam niejeden kurs marketingowy i za każdym razem rezygnowałam z pracy w handlu, bo potencjalnego klienta poddaje się takiej psychologicznej "obróbce", że szkoda gadać. A ja takich manipulacji i praktyk nie uznaję.

      Usuń
  4. ojej , ale najważniejsze, że jutro napijesz się cudownie pachnącą kawę z przepięknej porcelany! :))

    OdpowiedzUsuń
  5. Nie chce się powtarzać - porcelankę umyj ( jutro) i zrób sobie i nam kawusię - oczywiście z sesją foto...
    Buziaczki:)))

    OdpowiedzUsuń
  6. Takie sytuacje należy nagłaśniać i dobrze, że o tym napisałaś! Na pewno nie skorzystam z usług Patron Service! Mam nadzieje, że uda Ci się szybko zapomnieć o tej niemiłej sprawie i kawka będzie smakowała wybornie w nowej porcelanie, którą musisz nam koniecznie pokazać. Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie zbyt miłe doświadczenie, mam nadzieję, że szybko zapomnisz i będziesz się cieszyć swoim zakupem. Pokaż koniecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  8. A ja właśnie się wkurzam na firmę Dystrybucja Polska D+3, której to pracownik-doręczyciel zamiast list doręczyć zgodnie z regulaminem - rzucił go na schody przed domem, chociaż obok jest duża i widoczna skrzynka na listy. Dobrze że jakiejś ulewy czy wichury akurat nie było. Oczywiście na e-maila z zażaleniem nikt z tej firmy nie odpowiedział. Konkurencja między firmami pocztowo-kurierskimi nie wychodzi nam na dobre, bo konkurują na razie tylko ceną, a nie jakością usług. Od dłuższego czasu najlepsze doświadczenia mam, o dziwo, z Pocztą Polską :)
    A porcelany bardzo jestem ciekawa :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. he... he... he... może pieski jednak słusznie nie lubią listonoszy :))) Bo czego taki śmieci po podwórku!

      Usuń
  9. Faktycznie, nieciekawa sytuacja. Znam to z autopsji. Mój mąż czasem zamawia do firmy bardzo drogie i specjalistyczne szyby i też szarpie się z kurierami. Parę lat temu było zupełnie inaczej. Najpierw się sprawdzało a potem podpisywało i ewentualnie płaciło jak była płatość przy odbiorze. Ale i firm kurierskich było mniej. A teraz kiedy jest ich całe mnóstwo to mają jakieś dziwne regulaminy i przepisy. Ja ze dwa lata temu kupiłam na allegro zastawę obiadową na wigilię na 12 osób i drżałam, czy wszystko będzie w jednym kawałku. Dodam, że przesyłka była w kilku kartonach. I wszystko było OK. Kamień z serca mi wtedy spadł.
    Koniecznie, jak Aniu ochłoniesz i wyzbędziesz się złych emocji, zaparz sobie kawy w nowej porcelace i strzel fotki!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję serdecznie za poświęcony czas i cenny komentarz. Zapraszam znów :)