piątek, 26 września 2014

Dla jednego uśmiechu...

Witajcie w piątkowy, jesienny wieczór :) Co porabiacie? Pewnie już po kolacji, dzieciaki grzecznie zasypiają w łóżeczkach, mężowie oglądają TV, czytają książki lub zajmują się jakimiś ważnymi sprawami, a Wy... Szydełko? Druty? Igła? Maszyna do szycia? Pędzelek? Nożyczki? Chyba trafnie obstawiłam :)))
A u mnie, cóż, migrena cztery dni wykreśliła mi niemal całkowicie z życiorysu, stąd niewiele się u mnie działo. Zdołałam jednak oprawić metryczkę. Możliwości były dość ograniczone, bo pan ramiarz nie dysponował passe partout w pudrowym różu, jak to sobie obmyśliłam, więc wybrałyśmy z Przyjaciółką kolor optymalny z dostępnych. Życzeniem Mamy Dziewuszki była srebrna ramka, jednak zupełnie mi nie pasowała do całości i ostatecznie stanęło na bladozłotej. Dla ciekawych, jak wyszło, wrzucam fotkę:


Odebrałam też zamówioną ramkę do Christmas Carol Samplera, który czeka na oprawę od marca. Ramka bardzo mi się podobała, niestety pan stolarz pomylił bejcę i jest zdecydowanie za ciemna. No cóż, zagryzłam zęby i wzięłam, choć powinnam chyba postąpić inaczej. Ciągle za mało asertywności we mnie... Ale i tak cieszę się, że obrazek będzie gotowy przed zimą. Mam nadzieję, że w słońcu choć troszkę zblednie ta bejca... Gdy tylko oprawię, zaraz się pochwalę oczywiście :)
Udało mi się też wyhaftować w ramach SALu Bajkowe Zwierzaki  jeden kwadracik na kołderkę za jeden uśmiech, a właściwie DLA JEDNEGO UŚMIECHU :) 




Myszka Minnie, słodka dziewczyna Mikiego, w pełnej krasie. Uwielbia białe grochy. Jest towarzyska, wesoła, bardzo emocjonalna. Jak większość kobiet, na nerwowe sytuacje czasem reaguje płaczem. Zawsze mówi to, co myśli i często wpada w tarapaty, z których ratuje ją Mickey :)

Więcej informacji o tym SALu znajdziecie tu:



Zachęcam bardzo do przyłączenia się. Pomnóżmy ten jeden uśmiech przez jak największą liczbę :)

A jeśli ktoś nie ma ochoty lub czasu na takie hafciki, ale ma gdzieś niepotrzebną, zalegającą na dnie szuflady białą kanwę 14ct wielkości 27 na 27 cm, to ja chętnie przygarnę takie kawałki, by wyhaftować na nich kolejne kwadraciki kołderkowe, bo mojej kanwy wystarczy jeszcze tylko na jeden, a wzorków, nici i zapału jest na dużo więcej ;)

Dziękuję za tak ciepłe przyjęcie metryczki i witam nowych Obserwatorów najserdeczniej :) Bardzo mnie cieszy, że jesteście, bo bez Was, jak wiadomo, blogowanie nie miałoby sensu :)
I właśnie dlatego również dla Was przyniosłam wczoraj ze spaceru chyba już ostatnie tego roku rumianki :)



Miłego weekendu, ciepłego słoneczka i pięknych jesiennych inspiracji twórczych!
Wasza Chranna bez migreny :) 



środa, 17 września 2014

Jest, co miało być

Wczoraj przyszły oczekiwane niteczki :) Jak tylko odpakowałam przesyłkę, usiadłam do metryczki i pracowałam przy niej, aż skończyłam :) 



No, prawie skończyłam. Bo muszę jeszcze zaprojektować potrzebne do wyszycia imienia literki (wzór nie przewidywał personalizacji) i wyhaftować po prawej stronie nad kolorowym szlaczkiem, gdzie na zdjęciu poniżej jest teraz głowa pluszaka. Pod szlaczkiem planuję pozostałe dane urodzeniowe :)



A teraz kilka detali:


















 I jak? Może być?
Teraz myślę nad oprawą... 
Dziękuję za każde słówko w komentarzach i pozdrawiam słonecznie :)

niedziela, 14 września 2014

O tym, że metryczka nabrała rumieńców i o pewnym podarunku

Na metryczce przybyło krzyżyków, półkrzyżyków i ćwiarteczek. 
Niestety, na razie nie mogę kontynuować wyszywania, bo nadal czekam na brakujące nitki : (  Stan na dziś jest taki:


Te dwie ciemniejsze, okrągłe plamy na buzi małej księżniczki to bynajmniej nie jakieś koszmarne oczodoły, tylko zdrowe rumieńce ;)
Gdyby nie oczekiwanie na przesyłkę, metryczka byłaby już skończona, bo haftuje się ją fantastycznie :)

Korzystam więc z przerwy w robótkowaniu, by pochwalić się przesyłką, jaka dotarła do mnie niedawno od Eli z blogu "made-by-ela", jako że należę do szczęśliwej trójcy wylosowanej w wakacyjnej zabawie POKAŻ PLECY :) Ela obdarowała mnie takimi niespodziankami:


A skoro w robocie przerwa, dziś czeka mnie wieczór z moją nową lekturą :) Lekcję pierwszą z pięćdziesięciu zapowiadanych w podtytule mam już za sobą. Zaczyna się od słów: " Jeśli myślisz, że jesteś za mały, żeby mieć wpływ na świat, to nigdy nie znalazłeś się w namiocie z komarem". Opowiada o autentycznym zdarzeniu, z którego autorka wyciąga właściwą naukę. To bardzo budujący i prawdziwy tekst :)
A oto kilka tematów pozostałych lekcji:

Lekcja 9: "Nie traktuj ludzi tak, jak sam chcesz być traktowany, tylko tak, jak oni chcą być traktowani". 
Lekcja 18: "Każdy jest twoim uczniem albo nauczycielem. A większość z ludzi występuje w obu tych rolach".
Lekcja 34: "Uważaj na słowa. Powściągnij język i pióro". 
Lekcja 50: "Jeśli się dziś obudziłeś, to Bóg jeszcze z Tobą nie skończył"

Cieszę się na dzisiejsze czytelnicze doświadczenie :)

Ramka na razie poczeka sobie na odpowiedni hafcik obok podobnej w owalu, którą też kiedyś otrzymałam w prezencie :) Wstążeczka, jak przypuszczam, szybko znajdzie się w użyciu, gdy pojawią się nowe woreczki na lawendę, które uwielbiam szyć :) Muliny zaś już wylądowały w pudełku z zapasowymi niteczkami i, jak wiecie, na pewno zostaną zużyte :) Wszystko więc bardzo przydatne, konkretne i przesympatyczne :) Dziękuję Ci, Elu, z całego serca!

Na koniec jeszcze jedna sprawa. Od kilku dni drży mi pasek boczny na blogu. Czy ktoś już się z tym u siebie spotkał? Jak sobie z tym poradzić?

Dziękuję też za wszystkie komentarze pod poprzednim wpisem i życzę dużo słonka w niedzielne popołudnie, a wieczoru spędzonego tak, jak najbardziej lubicie!
Paaaaa :)

czwartek, 11 września 2014

W asyście ołowianego nieba

i przy dźwiękach radosnej muzyki haftuję różową nitką metryczkę dla Małej Księżniczki Diany :) Wszystkich kolorków muliny Anchora potrzebnych do jej wykonania jest dziewiętnaście. Brakuje mi pięciu - czekam na dostawę aż z Ostródy, ale na razie haftuję tym, co mam :) Pracuje mi się fantastycznie :) Stawiam krzyżyki na rzadko tkanym lnie obrazkowym, więc muszę uważać na sposób prowadzenia nitki po lewej stronie. Na żadne przeciąganie jej do zdystansowanego krzyżyka w tym samym kolorze nie może być mowy. Wczoraj udało mi się wyhaftować koronę i prawie całą buźkę oraz część napisu :) Na razie to coś wygląda jak... upiór w operze, ale obiecuję, że to się zmieni diametralnie :)



Ech, kto z Nas nie kocha tych krzyżyczków w szyku?!



Wczoraj przyniosłam do domu ze spaceru pierwsze, opadłe w tym roku kasztany i piękną odmianę wrzosu o nazwie Anna Maria :) Od dawna zachwyca mnie kolor i kształt kwiatostanu tej odmiany. 
Pozdrawiam więc wrzosem z nutką kasztanową :)


Happy cross stitch and other hand made!

poniedziałek, 8 września 2014

Na gałązce...

Jak się macie? Bo u mnie ok!
Wrześniowo, cudnie, majestatycznie, godnie... 
Pozostaję w nastroju lawendowym, choć w lasach królują teraz wrzosy :)
Ale jak się baba uprze, to nie ma na nią rady.
Wobec tego przedstawiam moją kompilację motywów ulubionej projektantki Ulrike Blotzheim - ptaszka na gałązce, który wskoczył na biały belfast i moim skromnym zdaniem całkiem dobrze mu tam :) A prezentuje się tak:



Najwierniej udało mi się oddać kolorystykę motywu na zdjęciu poniżej:



Co ten haft ozdobił? 
No jak to co?! Woreczek z lawendą :)))



Zdjęcia z woreczkiem takie jakieś szaro-bure mi wyszły, bo włożona do środka lawenda przebija przez cienki, biały len. Trzeba będzie w przyszłości białą podszewkę wszywać :) Sesja też w nie najlepszych warunkach świetlnych była wykonywana. W rzeczywistości  kolory haftu są śliczne i niezwykle starannie wybrane z palety, jak to we wzorkach tej miary projektantów.


I to na pewno nie koniec woreczków z motywami U.B. Ale nie teraz. Bo teraz przede mną zadanie wielkiej wagi: pewna Little Princess i Jej Mama czekają bowiem na swoją metryczkę! :)
A ja czekam na potrzebne mulinki Anchora i zaraz po ich otrzymaniu zabieram się do roboty :)


I jeszcze coś dla spostrzegawczych :) Bystre oko Eliszki zauważyło nożyce na dwóch fotkach. No to wklejam je w całości :) W tym roku miałam przeprowadzić remont balkonu, ale się nie udało, więc poczekają na wiosnę razem z innymi gadżetami do kącika robótkowego na moim balkonie :) Będę mogła wieszać na nich na przykład lupę czy tamborek albo podajnik nici :) 
Tymczasem dziękuję za Waszą obecność, każde dobre słowo i wsparcie :)
Witam też gorąco nowych Obserwatorów. Za każdym razem, gdy widzę, że ktoś zechciał pochylić się nad moimi wytworkami i zawitać tu na dłużej, serce bije szybciej, radośniej :)


Na ostatnie dni lata i początek jesieni życzę Wam dużo słonka i radości :)

środa, 3 września 2014

Lavandula Anouk

Dzień dobry 
...to mało powiedziane!
Bardzo dobry :)))
Z racji wielu. Bo piękne słońce i ciepło, bo zostałam wylosowana w zabawie Eli Pokaż plecy, bo udało mi się dostać odmianę lawendy, której jakiś czas poszukiwałam i wreszcie bo wyhaftowało mi się i uszyło woreczek z jej motywem :) Powodów do radości ważniejszych oczywiście mnóstwo i  nie sposób ich wszystkich wymienić :)
No więc startuję ze zdjęciami :) Najpierw mój nowy nabytek - LAVANDULA ANOUK.:


 Niestety, w gruncie miałaby marne szanse na przezimowanie. Mam nadzieję, że uda mi się ocalić ją w domu...


Szukałam motywu tej odmiany lawendy w hafcie xxx i znalazłam w jakimś starym numerze CroossStitchera. Przeniosłam wzorek ochoczo na biały belfast i uszyłam woreczek :)


Woreczek jest najprostszy z prostych, a jego jedyną dodatkową ozdobą jest obszydełkowana drewniana kuleczka :)






A teraz z innej beczki...
Czy ktoś pamięta pokazywany już w czasie zaprzeszłym na moim blogu ( tu ) obrazek według grafiki Raymonda Payneta
Przeleżał sobie grzecznie w szafce, aż doczekał swoich dni chwały. Został zauważony, doceniony, oprawiony:



I poleciał do... Nowego Jorku :) W podarunku dla Państwa Młodych - Polaka i Chinki. Czyżby szykowała mi się kariera za oceanem? :D 
To druga moja praca, która opuszcza Europę. Dziś wyhaftowałabym ją na lnie. Może kiedyś...
I to już wszystkie wieści w związku z nitką :)
Dziękuję wszystkim, którzy zapisali się na moje candy i zachęcam tych, którzy jeszcze się wahają :)
Słonecznych, ciepłych dni!