Dobry wieczór, dzień dobry, hejka!
Ufff... Gorączka minęła. I nie ta przedświąteczna, ale realna, z termometrem pod pachą. Jeszcze trochę smarkam i kaszlę, ale chyba idzie ku dobremu po dwóch tygodniach nicnierobienia. Noo, nie całkiem... nie całkiem... bo przecież bym z nudów umarła szybciej, niż z tej gorączki, gdybym czymś rąk nie zajęła. A że słabość mnie dopadła, to i usprawiedliwienie było, że pierniki nieupieczone, zakupy niepoczynione, że okna niepomyte, a ja haftuję.
Chałupka w rozsypce? No trudno, tak czasem być musi. Ale bez upominków dla Bliskich i znajomych być nie może. Zatem pracy lekuchnej się chwyciłam. Niczym styropianowa bombka ;-)))
I tak oto powstała pierwsza taka w mojej praktyce robótkowej.
A prezentuje się tak:
Kleju użyłam wyłącznie do sznurków wokół haftu.
;-))))
Wybaczcie, proszę, jakość tych fotek. Za oknem ciemnica, a ja i mój aparat w takich warunkach świetlnych po prostu sobie nie radzimy
;-(
Dziękuję za ogląd i komentarze.
Trzymajcie się zdrowo i do sklikania :-)
Śliczne! I dziękuję za podpowiedź, jak wykończyć taką bombkę.
OdpowiedzUsuńJest bardzo wiele możliwości. To tylko jedna z wielu :-)
UsuńCudna bombka:)
OdpowiedzUsuńDziękuję :-)
UsuńŚliczna bombka, lubię te malutkie hafciki, są urocze no i odbiorca będzie zachwycony.Pozdrawiam cieplutko
OdpowiedzUsuńMam cichą nadzieję, że się spodoba :-)
UsuńDziękuję i pozdrawiam serdecznie :-)
Wspaniała!. Wszystko mi się podoba i kolorystyka i hafcik i technika wykonania. Pozdrawiam :-).
OdpowiedzUsuńTo moja pierwsza w takiej technice.
UsuńDopiero się wprawiam :-)
Ślicznie Ci dziękuję i również pozdrawiam serdecznie :-)
I ja bardzo lubię te maleńkie hafciki, choć najgorzej mi się do nich zabrać. Bombka śliczniutka. Ja nazywam takie "gałgankowymi" i swego czasu bardzo lubiłam je robić. Czekam na kolejne, pozdrawiam i życzę zdrówka :)
OdpowiedzUsuńTwoje bombki, Gosiu, tworzone rozmaitymi technikami, są niedoścignione :-)
UsuńDziękuję i pozdrawiam cieplutko :-)
Ogrom pracy włożony w tę bombkę. Ale efekt niesamowity.
OdpowiedzUsuń