czwartek, 27 lipca 2023

Na bieżąco i w oczekiwaniu

 Witajcie w letni, lipcowy, cudny czas :-)

Dziś nie będzie spektakularnie, nie będzie też jakoś specjalnie odkrywczo czy zaskakująco, bo u mnie jak zwykle królują krzyżyczki :-)
Cóż, wciąż jeszcze mi się nie znudziło to xxx-owanie i szansy nie ma na zmianę ;-)
A co u mnie w tym temacie?
Dość dawno już pisałam, że ukończyłam Madame Symphonię i już miesiąc czekam na jej oprawienie u ramiarza. Tak to jest, jak się nie chciało poszukać odpowiedniej ramki i samej zabrać się do dzieła.
Jutro mam zamiar wybrać się tam i zapytać, co dzieje się z tym moim obrazkiem, bo na sesję mam pomysł, a wciąż obiektu do sfotografowania brak ;-(
Tymczasem zdążyłam już ukończyć niedźwiedzia barda w szarościach.
Nazwałam go sobie: OPIEŃKO, jako że posadził swe jestestwo na pniaku :-)
Choć jest już gotowy, to z prezentacją końcowego efektu chcę poczekać, aż praca będzie oprawiona, a że motyw jest zimowy, to i sesję na zimę planuję. A dziś tylko zajawka stanu, jaki miał miejsce z końcem czerwca:


Leśny bard, otulony w ciepły - udziergany z pewnością przez panią misiową - szalik, oddaje się swej muzycznej pasji, nie bacząc na padający śnieg... I ten właśnie śnieżek w hafcie daje się we znaki. Zastanawiałam się, czy w ogóle go wyszywać, bo sam efekt "graficzny" mi się podoba, a śnieg wydawał mi się tu zbędny. 
W końcu od czego mamy wyobraźnię...?! Wyhaftowałam jednak, po czym myślałam, żeby go usunąć przed oprawą. Ale w konsultacjach zasugerowano mi, żeby zostawić, bo wzbogaca odbiór. A ponieważ liczę się bardzo z opinią mojego Konsultanta, stanęło na zimowej, śnieżnej scenerii :-)
Gdy pokażę oprawiony obrazek, ocenicie sami, jak wyszło.

A co teraz u mnie się dzieje?
Kto mnie zna, ten wie, że ja nigdy nie planuję niczego ściśle według ustalonej listy. Zawsze daję się ponieść nastrojom i działam spontanicznie. Długo pozostawało w zamyśle wyobrażenie twarzy Jezusa na podstawie Całunu Turyńskiego. Bo nie przepadam za większymi pracami, przy których pracuje się długo i mozolnie. Ale bardzo chciałam mieć ten obraz, tę ukochaną Twarz... Zdecydowałam się rozpocząć pracę. I, o dziwo, zdaje mi się, igła sama biega po kanwie!!! Rozpoczęłam pracę 9 lipca i po osiemnastu dniach mam już ponad połowę xxx. A, co ciekawe, jak dotąd żadnej pomyłki, która miałaby skutkować spruciem więcej niż dwu krzyżyków! Przy tym dość wymagającym wzorze, bo miejscami przypomina on kolorowe, niciane confetti, jest to dla mnie zdumiewające...
Po osiemnastu dniach kanwa wygląda tak:


Haftuję bez tamborka, dwiema nitkami muliny DMC na 16 ct. I kiedy wieczorem kładę się spać, nie mogę doczekać się poranka, by móc chwycić za igłę :-))

A co u Was? Jak spędzacie lipcowe dni? Jakieś wojaże? Nowe, rozpoczęte, większe prace?

Pozdrawiam Was serdecznie, dziękuję za każde miłe słowo i życzę cudownego sierpnia :-)

Chranna

czwartek, 6 lipca 2023

Cnota niewieścia... czyli hafciarka na doczesnym ;-)

 Witajcie :-)

Na początku wyjaśnienie.
Dlaczego cnota niewieścia, wszyscy interesujący się polityką i znający, kto to minister Czarnek i jego drużyna - wiedzą.
A dlaczego na doczesnym? Bo pierwotny zamysł zakładał, że ma to być anielica. Ze skrzydełkami. Ale później nastąpiła zmiana decyzji i stanęło na seksownej "babci". Stąd z niebiańskiej ku ziemskiej, doczesnej egzystencji zwrot.
Projekt w postaci figurek ceramicznych - karykaturalnych - zrealizowała Anna Mańkowska, a tamborek z haftem dostarczyłam ja. Jest to część scenki, która powstała na zamówienie. Figurki są bowiem dwie, ale ja pokazuję tylko jedną z nich, bo przy tej drugiej mój udział ograniczał się jedynie do drobnych sugestii. Figurka jest spersonalizowana, wykonana na podstawie zdjęć twarzy :-)
Ma wysokość 13,5 cm, a długość 30 cm. 
Tamborek bambusowy sprowadziłam z Chin i ma średnicę 9 cm.




Ceramikę Pani Ani spotkać można w najlepszych galeriach z rękodziełem w kraju i za granicą.
Pierwszy raz brałam udział w takim przedsięwzięciu i bardzo mi się to spodobało. Mam szczególny, bardzo emocjonalny stosunek do tych figurek :-)  
Na dziś tyle.
Wciąż czekam na oprawę Madame Symfonii i powoli macham sobie igiełką, jak przystało na zakręconą krzyżykoholiczkę :-))
Pozdrawiam Was cieplutko, życzę słonecznego lata, odpoczynku i dużo czasu dla Waszych pasji :-)
Chranna

wtorek, 27 czerwca 2023

Zakładka mocno zakotwiczona

 Ahoj!
Po dłuższej przerwie związanej z awarią twardego dysku i licznych perypetiach, wreszcie przychodzę dziś do Was.
A w zasadzie to przypływam... malutkim żaglowcem origami, który na tę okoliczność sporządziłam... A na pokładzie mam zakładkę do książki w tematyce i stylistyce marynistycznej...  
Powstała z mojej tęsknoty za morzem... Za piaszczystymi wydmami z kępkami wysokich traw, za plażą z maleńkimi muszelkami, falochronem i białymi żaglami gdzieś na horyzoncie... za unoszącymi się na wodzie bojami i szumem fal rozbijających się o brzeg, łaskoczących białymi bąbelkami bose stopy... Za morską przygodą...
Od dawna chodził za mną ten wzór. Czysta biel i szafirowe paski z maleńką domieszką niewielkich elementów w czerwieni, motyw bezpieczeństwa, dziecięcej ufności w kontakcie z mamą, wysmuklona ponadnaturalnie kobieca sylwetka - to atuty tej scenki.
Na pierwszym zdjęciu pokazuję etap burzy mózgu i przygotowań do zmontowania zakładki po jej wyhaftowaniu.
Kolejne zdjęcia ilustrują to, co z tego ostatecznie wynikło :-)






I fragment tyłu:



Zakładkę stanowią dwa pasy cienkiej pleksi obciągnięte materiałami i sklejone ze sobą klejem introligatorskim. Pomiędzy te warstwy wkleiłam czerwoną wstążeczkę, na której, jak widać, umieściłam białe kółko z wykonanym na nim węzłem kotwicznym i kawałeczkiem ozdobnej tasiemki w kotwiczki.
Myślę, że taka zakładka wpisuje się w czas wakacyjny, urlopowy.  
Że jeszcze bardziej umilić może chwile z książką i wypoczynek nie tylko w nadmorskich zakątkach :-)
Ciekawa jestem Waszych opinii na temat mojej zakładki.

Donoszę też, że wreszcie skończyłam moją Madame Symfonię.
Nie szukałam odpowiedniej ramki dla niej, bo w czas letni milsze zajęcia są, niż bieganie po marketach. Wczoraj zaniosłam haft do ramiarza i czekam na oprawienie. Zdecydowałam się na ramę klasyczną, bo przecież symfonia to taki klasyczny gatunek muzyczny. Pokażę efekt końcowy, jak tylko obrazek będzie w domu.
W następnym "wejściu" w te progi pokażę Wam pewien tajemny projekt, który może ujrzeć już światło dzienne. 
Tymczasem na moją ramkę wskoczył haft niemalże monochromatyczny, bo w jednej, szarej tonacji kolorystycznej. Jest już na dość zaawansowanym etapie, ale z pokazaniem go wstrzymam się pewnie do jesieni... 
Wszystkim bardzo serdecznie dziękuję za miłe komentarze, życzę wspaniałego, słonecznego lata, dobrego wypoczynku i mnóstwa wakacyjnych wrażeń :-)
Wasza Chranna   

czwartek, 27 kwietnia 2023

ON boss/ki, ONA leci w kulki ;-)

 A gdy myślami jestem wysoko, na to, co wokół, przymykam oko - pisał Andrzej Dudziński, twórca kapitalnego ptaszka Dudiego.

I właśnie z takim przymrużeniem oka zostały też zaprojektowane w sposób karykaturalny te motywy, które mnie rozbawiły tak, że zapragnęłam wyszyć je na etui mojego smartfona. Etui jest ozdobione haftem dwustronnie - po jednej stronie Ona - królewna, po drugiej boss...ki ON.
W środku podwójna warstwa ocieplacza i podszewka - dla niej w groszki, dla niego w paseczki - w kolorystyce spójnej z tą w obu motywach. Od jakiegoś czasu etui jest w codziennym użyciu i bardzo dobrze się sprawdza. Świetnie chroni ekranik i jest dopasowane tak, że smartfon nie wysuwa się z niego w torebce, ale zamyślam dodatkowo zastosować jednak jakieś zamykanie. Jeszcze nie wiem, czy będzie to rzep, czy po prostu guzik omotany łańcuszkiem z charmsem jakimś na końcu. 

Póki co, wygląda tak:









A tu w trakcie procesu. Haftowałam na polskim lnie ze starych zapasów muliną DMC:




Dziękuję za wszystkie miłe komentarze i refleksje dotyczące blogowania :-)
Wierzę, że nasze blogi wciąż będą trwały, a nam nie minie ochota do wspólnych pogawędek, choć wiadomo, że czas nasz na wagę złota.
Wszak cóż jest cenniejszego nad międzyludzkie kontakty, które nie ograniczają się wyłącznie do kliknięcia w łapkę z kciukiem w górę...
Serdecznie Was pozdrawiam, życzę wspaniałej majówki i radosnych, twórczych działań :-)
Do następnego sklikania!
Chranna
 

środa, 19 kwietnia 2023

Uszy do góry!

Otwarte, zapraszam :-))
Wszystkich, którzy tu zapukają :-)
A widzę, że jest Nas coraz mniej... 
Ciekawi mnie, czy to pokłosie pandemii, czy jakoś mniej się chce pisać i wolimy wrzucić fotkę, zostawić zdawkowy komentarz, odpowiedzieć krótko, kurtuazyjnie na Instagramie i cześć...?
A ja dalej twierdzić będę, że jednak blog to coś więcej niż Instagram czy Facebook. Na blogach jest cieplej, serdeczniej, przytulniej.
Takie jest moje zdanie i dlatego, niezrażona niewielką ilością Gości, dalej szeroko otwieram drzwi i czekam z radością na każdego, kto zechce spojrzeć, poczytać i zostawić tu swój ślad.
Dziękuję Wam 🤍
Dziś chcę pokazać oprawioną, dwudziestą piątą bodaj, a może dwudziestą szóstą... bo powoli tracić zaczynam rachubę... metryczkę o wymiarach passe-partout 24 x 30 cm..., z ramką po zewnętrznej nieco więcej.
Dziewczynka kwietniowa. Pandemia pokrzyżowała szyki, namieszała sporo i dopiero teraz metryczka trafi najpierw w dobre, czułe i kochające ręce zamawiającej ją Babci, a później w rączki dwuletniej już teraz Damy :-)
A zatem pięknie się tu sprawdziło stare porzekadło i co się odwlekło, to nie uciekło :-)
A tak wygląda przesłodki króliczek z parasolką. 



Myślę, że ten motyw to dobry wybór - i kwintesencja kwietnia. 
A i inne porzekadło mi się tutaj nasunęło dla urodzonej w czas pandemiczny Zoi: USZY DO GÓRY!

Serdecznie dziękuję wszystkim za życzenia świąteczne pod poprzednim postem, za miłe komentarze, a szczególnie gorąco dziękuję Hani za cudną Hanulkową karteczkę, która z pięknymi słowami "od serca" Hanulkowego przyfrunęła do mnie z Edynburga :-)


W następnym wpisie będzie o krukowatych :-)
Wszystkim dużo słonka życzę i radosnego tworzenia :-)
pa
Wasza Chranna

czwartek, 6 kwietnia 2023

No, bez jaj... Kartki przecież muszą być!

 Rzekło się, że będą, to i są. 
Zwyczajne. Bez kombinowania. Bo czasu miałam mało, żeby zmierzyć się z czymś oryginalniejszym ;-)
Ale ważna pamięć, prawda?
No i resztki kanwy po metryczkach trzeba było wykorzystać, bo kto mnie zna, ten wie, że nie śmie się u mnie nic zmarnować. Ot, skąpiradło ze mnie ;-)))


A karteczki takie:






I wszystkie razem: 


Kochani, niech te Święta Wielkanocne wleją w Nas otuchę. Niech umocnią w wierze. Niech głębokie ich przeżycie przyniesie owoc najbardziej w naszych czasach pożądany - POKÓJ.
Radosnego świętowania :-)

Chranna

poniedziałek, 3 kwietnia 2023

Robótkowy miszmasz

 Witajcie, Kochani :-)

Minął miesiąc od ostatniego postu, a ja jakoś nie mogę się zebrać, by wystukać następny. I nie, żeby jakiś zastój był w xxx. Wciąż się coś dzieje. Tylko w aparacie moim matryca przepalona i zupełnie serce straciłam do zdjęć ;-(... No i ta wiosna opieszała... Liczyłam, że do tego czasu wybuchnie zielenią i będę mogła pokazać wreszcie poduszki, jakie uszyłam już jakiś czas temu. Wśród listowia, w naturze, jak Pan Bóg przykazał...
Moje zające, co to je pokazywałam już tu z samym początkiem grudnia, a konkretnie w Mikołaja, wreszcie wyskoczyły z szuflady i wskoczyły na te poduchy.
Rzecz cała sfinalizowała się w lutym. I cóż, zdjęcia fatalne, ale przecież do następnych Świąt czekać nie będę, by je światu objawić, więc pokazuję, co jest. A jest tak:






Tyle luty. Ale z początkiem roku, w styczniu, popełniłam też na maleńkim tamborku 7 cm - równie maleńkie serduszko do tajemnego, póki co, projektu, którego na razie nie zdradzę, żeby nie zapeszyć ;-) Ten drobiażdżek pokażę, gdy cały projekt dojdzie do skutku.
Równocześnie od dłuższego już czasu, z przerwami na mniejsze prace, powstaje Madame Symphony. Tak było w czerwcu roku ubiegłego:


Dziś mam tyle: 


Powstała też karteczka wdzięcznościowa:



Dwa projekty w trakcie realizacji:



To będzie zamówiona metryczka. Czekam na odpowiedź mailową w kwestii liternictwa do napisów. Gdy tylko ją otrzymam, w jeden dzień wyhaftuję literki i obrazek wskoczy w przygotowaną ramkę.

Powstaje też etui na smartfon. Tym razem dla siebie wyszywam.
Od dawna miałam w planie dwa małe ptaszyska. Odejście niespełna trzy miesiące temu Andrzeja Dudzińskiego przyspieszyło realizację zamiaru. Żal wielki. Odszedł od nas wspaniały, dowcipny rysownik :-(... Uwielbiam stworzoną przez Niego postać ptaszka Dudi. 
Te tutaj są (na razie jest jeden, a będą dwa, no bo ONA i ON) bardziej krukowate niż dudkowate. Ale myślę, że z Dudim by się polubiły :-))
Uprzedzam: zdjęcie w wersji roboczej bez ozdobników sesyjnych... Na polskim lnie ze starych zapasów. Zgrzebnym, choć niteczki cieniutkie i gęsto tkane. Sprawdził się jako etui na smartfon ;-)


No i wreszcie sporządziłam też pięć prostych kartek: cztery z barankami, jedną z kurczakiem. 
Ale karteczki umieszczę w oddzielnym poście, bo nie chcę robić większego bigosu, niż jest ;-)
Gdy wrzucę te kartki, będę wreszcie tu na blogu na bieżąco z moimi pracami :-)
Tymczasem dziękuję za miłe, motywujące komentarze i życzę wszystkim dobrego przygotowania duchowego do radosnego Alleluja :-)
Wasza Chranna