wtorek, 21 lipca 2026

Ojej, ojej! Spóźniłam się?!

   Z moich, od zawsze, fascynacji Alicją z Krainy Czarów, podążając za Białym Królikiem w świat nierealny, z elementami mistyki i surrealizmu, gdzie przestrzeń i czas ulegają deformacjom, a królicza nora ciągnie się w nieskończoność, jak sen, fantazja i wyobraźnia, które niech trwają nieprzerwanie, kiedy tylko zapragniemy - powstał ON.



Wzór opracowała 
Виктория Ивченко czytelnie i jasno, jednak nie bez mitręgi dla wyszywających. Spora liczba mixów kolorystycznych i ćwiartek krzyżyków oraz częste zmiany koloru nitki po kilku xxx dawały troszkę w kość, zwłaszcza że w odcieniach tego samego koloru różnice zdają się niewielkie, przez co trudno było zorientować się, gdzie wkłuć igłę przy kreseczkach (backstitch'ach). Te utrudnienia widać zwłaszcza na oku królika, z gąszczem ćwiartek xxx wykonanych dwiema nitkami... 


Wkłuć się w ten gąszcz potem przy konturach było niemałą ekwilibrystyką. Ale wysiłków nie żałuję, bo dzięki temu uzyskany został efekt wypukłego oka, czyli trójwymiarowości. Mam nadzieję, że widać go na powyższym zdjęciu.


Ciągle sobie powtarzam, że muszę fotografować oprawione obrazki, zanim umieszczę wyhaftowany len za szybką, ale tutaj dystans w ramce był tak mały, że tylna ścianka ledwo go domknęła. Bez szybki wszystko byłoby mniej stabilne, więc zdecydowałam się docisnąć tkaninę i zdjęcia w oprawie wyszły nie tak ostre, jak mogłoby być. Nie obyło się też bez niemiłych niespodzianek przy oprawianiu. Okazało się, że tkaninę przed rozpoczęciem haftu przycięłam zbyt skąpo, choć wydawało mi się, że idealnie do okna ramki, w której postanowiłam umieścić królika. Konieczne było passe-partout, które jednak nie mieściło się z powodu małego dystansu, o którym wspomniałam. Musiałam przyciąć je ze zwykłego arkusza papieru. Postawiłam na delikatny, pudrowy róż, jakim wyszyte są uszy, ale nawet w hurtowni papieru nie dostałam takiego bladego pastelu, jaki sobie wymarzyłam. No cóż, musiałam się zadowolić tym, co jest.
 

Koniec końców myślę, że tragedii nie ma. Od kilku dni obrazek cieszy oko w wersji, jak widać, a postawiłam go w jadalni na oszklonej witrynie z moimi filiżankami i serwisami. 
W końcu przecież opowieść o Alicji w Krainie Czarów kojarzy się z szalonym podwieczorkiem, a podwieczorek z herbatką w filiżance, prawda?
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, którzy jeszcze tu do mnie zaglądają. Trochę mi smutno, że Goście są tu nieliczni, ale cóż - podobno wraz z rozwojem coraz doskonalszych sposobów komunikacji czeka nas czas wielkiej samotności...  
Miejcie się dobrze, oddawajcie się swoim pasjom, nie zapominajcie o mnie i niech Wam się przyśni........


:-))

Chranna


czwartek, 16 lipca 2026

Smile

"Uśmiech bywa jak dobry film: zostaje w pamięci długo po napisach końcowych"... 


Taka zakładka chodziła za mną długo. Skomponowałam ją według własnego pomysłu. Ostatecznym asumptem do jej wykonania było smutne wydarzenie: odejście Stanisława Janickiego - twórcy kultowego programu telewizyjnego "W starym kinie". Program ten po trzydziestu pięciu latach ostatecznie zszedł z anteny Telewizji Polskiej 25 maja 2000 roku. Władze TVP uznały wtedy, że nie pasuje on do komercyjnej ramówki. Kończy się misja edukacyjna telewizji jako coś zbędnego... Od tamtego czasu telewizja oscyluje wokół taniej rozrywki schlebiającej plebejskim gustom i... schodzi na psy, karmiąc nas zalewem szmiry i głupkowatych reklam. Panu Stanisławowi trudno się było z tym pogodzić. Mnie też...
Dokładnie w tym samym dniu 26 lat później umiera twórca tego znakomitego programu, niezapomniany, wielkiej klasy Stanisław Janicki. Całe jego życie było prawdziwą, humanistyczną miłością do sztuki filmowej.






Dziś pozostaje nam wspominać z ciepłym uśmiechem magię tamtej telewizji...



Z pozdrowieniami
Chranna

niedziela, 12 lipca 2026

Skala uczuć

...Tak skomentowała ten drobiażdżek koleżanka na portalu fotograficznym. A rzecz jest dziś o linijce z miejscem na haft, którą daaawno temu gdzieś kupiłam i za diabła nie pamiętam, gdzie. Przeleżała w szufladzie kilka lat, aż wreszcie się nad nią zlitowałam i do "okienka" wykrzyżykowałam serduszkowy wzór muliną cieniowaną DMC. 
Linijka mierzy 30 cm. I wiecie co?... Podoba mi się ;-)))


Lubię, gdy rzecz niesie sobą jakiś przekaz. Wzoru nie wybrałam więc bez przemyślenia. 
Wokół podziałki i motywu serduszek moje dywagacje rozmaite niżej pozwolę sobie przytoczyć... 

Hiperracjonaliści, mierzący rzeczywistość linijką o ostrych brzegach, mówią światu: "Ja ciebie nie rozumiem", kiedy ten nie chce poddać się ich pomiarom. I mierzą, co się da zmierzyć, a odrzucają to, czego zmierzyć się nie da.

- To, co pani mówi, jest nieracjonalne.

- To, co pan mówi, nie jest intuicyjne - odpowiedziałam.

(W oparciu o jeden z rozdziałów "Czułej Przewodniczki" Natalii de Barbaro).

Ale kiedy tylko jesteśmy otwarci, wydarza się synchroniczność: tego, co mierzalne, z niemierzalnym.

Serce i rozum. Namacalne i niewidoczne - niech zsynchronizują się w jeden rytm w poznawaniu i odczuwaniu przez nas świata. W pielęgnowaniu Światła w nas. 

Pisząc to, czuję, że Ci, którzy czytają z refleksją, są teraz blisko mnie :-))

Pozdrawiam cieplutko wszystkich tu do mnie zaglądających, dziękując za miłe komentarze i obecność 🤗 
Do sklikania!
Chranna