poniedziałek, 19 kwietnia 2021

"Gdzie nas powiedzie skrajem dróg gzygzakowaty życia sznur... " nie wiem jeszcze...

Wiem, że czas mój teraz nie sprzyja blogowaniu. Medytacja za to codzienna i modlitwa, muzyka, książka i haft wypełniają moje dni.
Wpadam na chwilkę, by dać znać, że jestem, że żyję. I że macham igłą, żeby głowę i ręce zająć. 
Tego machania takie oto efekty. 
Rozmaite.
A więc najpierw ukończony makowy elfik w wersji okrojonej. Jeśli doczeka się oprawy, to i sensownej sesji. Na razie tylko dowód, że jest:


Potem zakładka muzyczna, jako że muzykę kocham, a jazz szczególnie bliski mi, bo serce bije synkopami...








Co teraz?
Na warsztacie zakochane elfy zapatrzone w Lunę...


Zaczynałam od największego wyzwania w tym hafcie, jakim jest niewątpliwie haftowany ćwiarteczkami robal 


Dziękuję za wszystkie miłe komentarze pod poprzednim postem, serdecznie pozdrawiam i wszystkim życzę dobrego zdrowia, pogody ducha i upragnionej wiosny :-)
Do sklikania :-)

sobota, 30 stycznia 2021

Była śnieżna zamieć... Jest pozamiatane

Witajcie kochani :-)

Dziś po raz ostatni przychodzę do Was z finalną piątką moich śnieżynek. Choć wcale nie znaczy to, że one się już nie plotą. Otóż plotą się. Bo zapotrzebowanie się pomnożyło i rozszerzyło o inne, wcześniejsze wzory. Szydełko wciąż rozgrzane, a dłonie nie znają spoczynku od nitki ;-)

16. Ta należy do moich ulubionych. Bo i plecie się fajnie, i ładnie się prezentuje, no i jest nawet dość fotogeniczna. Ale żeby nie zanudzać, wybrałam cztery ujęcia, w tym oczywiście trzy krzaczaste. Bo te moje śnieżynki lubią się po krzakach włóczyć... Oj, dobrze, że do miedzy Michałowej daleko ;-)
Ma 13,4 cm. A przy okazji zauważyłam, że szpilka zabrudziła mi rdzą jedno ramię... na szczęście jedno... Bo w tym miejscu zamocuję nitkę do powieszenia i widać skazy nie będzie ;-)











17. Ta bardzo prościutka... delikatna... Tak subtelna i dyskretna, że jej prawie nie ma... A jest. I co więcej, liczy sobie 13,4 cm średnicy, więc należy do największych z całej dwudziestki.
Dla kurażu i kontrastu podparłam ją zdecydowanie silnym i mocnym w wyrazie skrzydłem... anielskim ;-)









18. Tę śnieżynkę, liczącą 13,5 cm, polecałabym szydełkować z nieco grubszej nici. Bo jej budowa taka, że trudno ją ładnie usztywnić.. i ta moja jest trochę za wiotka. Plotłam ją dla koleżanki z nici grubszej i jest OK, ale trzeba się wtedy liczyć z dłuższą średnicą, z inną wielkością.










Był już mój własny wyż skandynawski, niżej - również własny - chłód polarny :-) W lipcu i sierpniu, gdy upał dokuczy, przydadzą się takie aktywa ;-)



19. Prezentuje się bardzo ładnie. Jest spora, bo mierzy 14 cm średnicy. Plotłam ten wzór po raz drugi...






I tym sposobem dobrnęliśmy... przez zaspy i chaszcze... do ostatniej...

20. Była dla mnie nowością. Link do filmiku z tutorialem dla chętnych TU. Robiona milimetrowym szydełkiem mierzy 15,9 - 16 cm. Zresztą wiadomo, że ostatecznie wielkość wszystkich śnieżynek zależy od nitki, szydełka, ręki i sposobu blokowania, więc wszystkie podane wartości są tylko orientacyjne... Jest, moim zdaniem, bardzo dekoracyjna i można ją zawieszać na dwa sposoby, uzyskując różny efekt...
a) powieszona za ramię, pod światło prezentuje się tak:


b) z zawieszką pomiędzy ramionami wygląda tak:


Tu przy okazji widać milimetrowe szydełko, którym wykonałam te wszystkie śnieżynki.
I krzaki po raz ostatni :-)))




A tu dwie nałożone na siebie...


Była śnieżna zamieć... Jest pozamiatane


Serdecznie dziękuję za cierpliwość, za wszystkie przemiłe komentarze pod poprzednim postem i żegnam się na dłużej... bo minie sporo czasu, nim będę miała coś do pokazania... I chyba tym razem w hafcie :-)

A dla wszystkich zziębniętych...



Bądźcie zdrowi i uśmiechnięci :-)
Chranna

sobota, 23 stycznia 2021

Trzecia piąteczka śnieżynek

 Witajcie, Najmilsi

Za mną już prezentacja dziesięciu płatków. Pora na kolejne pięć. Bez zbędnych słów przechodzę więc do fotek.

11. Śnieżynka jedenasta ma 11,7 cm. Jakoś tak nieszczególnie przypadła mi do gustu, choć na schemacie mi się podobała. Wśród igliwia nie wygląda jednak źle, choć wolę delikatniejsze ;-)






12. Ta mniej więcej tej samej wielkości, co poprzednia - 11,8 cm.




To szczególny płateczek... Bo antylogiczny, oksymoroniczny i pokazuje, że robota mi się w rękach pali ;-))


13. Nie jest pechowa, a przeciwnie. Prosta i dość efektowna, na mój gust. Mierzy 12 cm średnicy.




14. Pora na czternastkę. Jest tak zbudowana, że przypominać może maleńką serweteczkę. Dlatego podłożyłam ją pod pupę aniołka, żeby mu nie przymarzła... Ale ma ona zaledwie 12 cm i na choince śnieżynka wygląda bardzo ładnie :-)



15. No i przyszedł czas na jedną z moich faworytek. Jest bardzo ciekawa, bo splot daje różne możliwości formowania i dzięki temu można uzyskać rozmaite kształty. Ja naciągnęłam ją tak:


I teraz uwaga: będzie dużo ujęć... ;-)








Piętnastka ma 13 cm.

I to już ostatnia śnieżynka dziś.
Dziękuję za ogląd i za wszystkie komentarze.
Jeśli nadużyłam Waszej cierpliwości, bo za długo rozwodzę się nad byle czym - wybaczcie... Ale lubię fotki, choć nie potrafię fotografować tak, jakbym chciała...
Moje płateczki spodobały się i będę plotła niemal cały komplet dla mojej Koleżanki. Kilka z tych wzorów grubszą nicią, bo taka jest prośba. Tak więc przygody z szydełkiem wkrótce u mnie ciąg dalszy :-)
A zanim wezmę się do roboty, pokażę jeszcze w najbliższym czasie ostatnią piątkę z dwudziestki.

Pozostawajcie w zdrowiu i bądźcie dobrej myśli w oczekiwaniu na lepsze jutro... Przecież kiedyś ta epidemiczna paranoja musi się skończyć. I skończy się!

Trzymajcie się... Pa