czwartek, 12 maja 2022

Wiosenne impresje XXX i pstryki

 Witajcie najmilsi :-)

Wiosenne odurzenie zapachami, barwami, świeżością traw, rzepakiem, mniszkami, niezapominajkami, magnoliami, wisterią, owocowym kwieciem, pigwowymi krzewami... zawładnęło mną bez reszty i trzyma :-))







Stąd i na moim tamborku wiosenne impresje. Tulipanowe, zajęcze i żabie! Kto zagląda na Fb, ten widział. Kto nie, temu zdradzę, że zielnikowe tulipanki są już na finiszu, a dwa zające czekają, żeby kicnąć na poduszki! Dziś jedynie zapowiedź tulipanów, bez sesji, ale w słonku; a już niebawem, mam nadzieję, w pełnej krasie :-)

Och, jak ja długo dojrzewałam do tych tulipanów! Ale porzekadło: co się odwlecze, to nie uciecze, pięknie mi się sprawdziło i oczy moje sycą się tymi cudnymi, pastelowymi barwami brzoskwini, żółci i różu :-)

Oczywiście w planie są dalsze karteczki: na pewno mimoza i magnolia... i waham się pomiędzy piwonią a glicynią i hortensją... No i seria owocowa: poziomki, maliny, jabłka i wiśnie... a i porzeczki kuszą, więc być może w prezencie dla kogoś ;-) Żeby tylko życia starczyło :-D


...a jeszcze 28. kwietnia było tak:


To chyba całkiem przyzwoite tempo, prawda?
W tej chwili zostało mi trochę kreseczek i napisy.
Myślę, że jutro będzie finito ;-))

I oczywiście nie omieszkam się pochwalić całością. 

A tymczasem pozdrawiam majowo... Oj, chciałabym, żeby maj królował przez cały kwartał :-))


Bywajcie i trzymajcie się zdrowo.

Moc serdeczności dla Was.

Chranna

wtorek, 12 kwietnia 2022

W Zajączkowie przedświąteczna krzątanina

 Witajcie.
Dziś krótko i na temat, bo czas pełen obowiązków przed Świętami.
Dwie karteczki się wykluły. Obie bardziej profanum niż sacrum.
Bo jakoś ładnych, haftowanych motywów religijnych nie znajduję. 
I zastanawiam się, czemu projektanci zaniedbują tę tematykę.
Ale, jako że wypoczynek i relaks wpisany jest w dzieło stworzenia, a konsumpcja i tradycja obecne są w Księdze nad księgami, to i moje karteczki jakoś korespondują, mam nadzieję, z terminem okołowielkanocnym :-)
Zatem pokazuję, co mi się wykrzyżykowało :-)

Tu awanturka przy malowaniu jajek:




A tu serwowanie świątecznej... herbatki? kawy...?

 



Na dziś to tyle.
Życzę wszystkim spokoju i zdrowia w czas Wielkiego Postu.
Do następnego razu :-)
Chranna


piątek, 8 kwietnia 2022

Z Przyjacielem Misiem

 Witajcie, Kochani.
Słucham właśnie słowotoku rzecznika rządu, którego briefingi prasowe nieodmiennie kojarzą mi się z biegunką lub serią z karabinu maszynowego... Przycisk! I nie ma. Ufff...
Przechodzę teraz z ulgą do tego, co pozwala oderwać się od przykrej rzeczywistości. Dziś jest nim ukończona i przekazana już ze dwa tygodnie temu metryczka dla Aurelii. Okazała się dość pracochłonna, jak to sepia. Przyznam, że jeśli chodzi o dziecięcą tematykę, lubię żeby było kolorowo, radośnie. Sepia kojarzy mi się bardziej z czasem minionym, odległym. Ale taki był wybór. I już. 
Sam motyw ładny. Wzruszający. Niestety, haftując myślałam wciąż o biednych dzieciach czasu wojny... i o tym, w jakich czasach przyjdzie żyć naszym dzieciom i wnukom...
Do sesji też jakoś serca mi brakło, więc tylko trzy zdjęcia wrzucam, co u mnie niezwyczajne. I na dodatek wszystkie na jedną modłę :-(
Ale to z sentymentu, bo pozuje przy metryczce miś mojej córy, który wciąż jest u mnie, przypomina mi ten cudowny czas Jej dzieciństwa i wcale nie przeszkadza mi, że obie nazywamy go PREZESEM.
Przyznacie, że fizjonomia podobna??
;-)))




Poza metryczką udało mi się przygotować dwie karteczki świąteczne, które pokażę w następnym poście.
W tak zwanym międzyczasie powstała też zakładka do książki dla koleżanki blogowej, która po zawale serca dochodziła do siebie w szpitalu... Na szczęście wszystko dobrze się skończyło i mamy nadzieję, że serduszko Eli będzie jeszcze długie lata biło w dobrym, pogodnym, spokojnym rytmie życia zaopiekowanego przez anielską moc.





A teraz na tamborku wiosenne zające. Powstają baaardzo mozolnie i z perypetiami, o których opowiem chyba dopiero po Świętach Wielkanocnych. 
Nie wiem jak Wy, ale ja tych Świąt zupełnie w tym roku nie czuję... :-(... Bo czas podły, za oknem zimno i wietrznie...
Wybaczcie ten minorowy ton.
Dziękuję za wszystkie sympatyczne komentarze pod adresem mikołajka na ocieplaczu :-)
Jesteście kochane.
Trzymacie się cieplutko!
pa 

piątek, 25 marca 2022

Pidżama party u Świętego Mikołaja ;-)

 Moi kochani, witajcie w zupełnie innym świecie...
Nie wiem, od czego zacząć wobec tej wojennej zawieruchy... Jeszcze z jednej, pandemicznej traumy świat się nie otrząsnął, a już popada w drugą. U mnie sporo łez już się wylało przy oglądaniu wojennych obrazów. A silne emocje, bywa, wręcz obezwładniają. 
Jak zwykle igła i nitki pomagają w walce o jako taką równowagę.
Wychodząc na przeciw Waszym postulatom i kategorycznemu żądaniu Promyka, nie czekam z Mikołajem do Bożego Narodzenia. Dyptyk dawno zagospodarowany. Budzę się więc z letargu i wrzucam fotki dziś. Niektóre z Was widziały gotową pracę na moim profilu facebook'owym.
Zatem bez dalszego ględzenia, zapraszam wszystkich miłych Gości mojego blogu, a zawłaszcza tych, dla których moja praca będzie nowością, do oglądu :-)
Na początek w pościelowych pieleszach...



A tu już na swoim miejscu docelowym, jak na pidżamowe party przystało ;-)




I strona przeciwna ocieplacza:




Ocieplacz na dzbanek składa się z trzech warstw: Murano z motywem i pikowanej ociepliny z podszewką. Ufam, że w pokoju i szczęśliwie będziemy świętować tegoroczne Święta BN.

Po Mikołaju przyszła kolej na metryczkę w sepii. Już oprawiona i wczoraj odebrana przez szczęśliwą babcię. Ale o tym będzie w następnym poście. 

A tymczasem, serdecznie dziękując za wszystkie miłe komentarze pod poprzednim wpisem, zegnam się z Wami do kolejnego naszego spotkania :-)
Spokoju, zdrowia i słonecznej wiosny wszystkim życzę z całego serca :-)
A na koniec taki szlaczek...

💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛💙💛

Pa :-)

środa, 26 stycznia 2022

Wszystko w proszku...

 Witajcie :-)

Nie było mnie tu troszkę... i wracam z wieściami, co u mnie. Choć tak mało nas tu już w blogosferze, bo chyba nas stąd powoli, acz sukcesywnie wywiewa na Facebook... na Instagram. 
Szkoda :-(
No więc u mnie na razie wszystko jakby w proszku, może z wyjątkiem jednej ukończonej pracy. Ale zacząć chciałam nie od tego, a od podziękowania dla Hani z bloga Rękodzieło Hanulka. Czas najwyższy, by się pochwalić karteczką, jaką od Hani otrzymałam, bo pora świętowania powoli się kończy. 
Jest cudna! Wypracowana, z pięknym motywem, inicjałem imienia i równie pięknymi życzeniami :-)
A prezentuje się tak:


Haniu, dziękuję. Jest cudna!!! I jedyna własnoręcznie wykonana, jaką dostałam w tym roku 💖

Jeśli chodzi o moje ręką dzielne poczynania, to zachciało mi się serduszka. Takiego prościutkiego, w bieli, czerwieni i zieleni... w temacie świątecznym, oczywiście, i vintyg'owym stylu.
I mam. Kto ma mnie na Facebooku, ten widział... bo zadedykowałam je wszystkim Babciom i Dziadkom w Ich Święto :-)











Tyle na temat serduszka.
Co poza nim?
Wyhaftowany renifer w swoim ciepłym sweterku czeka na sesję zdjęciową. Na razie jest bez szans.
Bo za oknem u mnie tak:


I póki co nie ma szans na poprawę :-(

Prócz rzeczonego renifera jest gotowa jedna część dyptyku z motywem Mikołaja. Druga też już na ukończeniu.
Temat w tym roku zamknięty, bo Mikołaj ma już swoje wakacje po pracowitym sezonie ;-)) więc pewnie pokażę całość dopiero za rok, jeśli doczekam... Dziś tylko "zajawka"...


I drugi haft w trakcie pracy...


Z tym że to etap sprzed sześciu dni, a dziś już znaczny postęp ;-)

I to by było na tyle, jak mawiał klasyk.
Dziękuję serdecznie za wszystkie życzenia pod poprzednim postem. Oby się nam sprawdziły.
Bądźcie zdrowi i uśmiechnięci!
pa
Chranna

sobota, 1 stycznia 2022

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU :-)


 Kochani, dziękuję Wam z całego serca za cały rok wspólnej przygody z robótkami. Za Waszą obecność, przemiłe, tak bardzo motywujące komentarze i za to, że mogłam podziwiać tyle cudnych prac na Waszych blogach.

Życzę wszystkim, by ten nowy rok był spokojny, by dopisywało zdrowie i dobry humor, byśmy skupili uwagę na tym, co dobre, mądre i piękne, nie ulegali podżegaczom i manipulantom. Byśmy byli dla siebie życzliwi i bez podziałów. I niech to pandemiczne wariactwo wreszcie odejdzie w przeszłość bezpowrotnie, a na świecie zapanuje dawny ład i bezpieczeństwo.
Wszystkiego najpiękniejszego :-)

środa, 22 grudnia 2021

Bomb(k)owy nalot - zrzut z czółenek

 Witajcie, Kochani, w ten gorący, przedświąteczny czas :-)
Dziś przychodzę do Was nie z reniferem, który jest gotowy już dawno. Tylko z frywolnymi bombkami choinkowymi.
Renifer musi poczekać na swój czas. Sweterek ciepły ma, więc nie zmarznie. A ja na razie głowy nie mam do sesji z nim, bo gość jest kapryśny i wymagający, a tu tymczasem trzeba w garach mieszać, nie z aparatem manewry wyczyniać i dom do góry nogami przewracać w poszukiwaniu gadżetów.
Bombeczki, to co innego. O jakieś specjalne entourage i aranżacje dbać nie trzeba, bo same w sobie strojne.
Wyplotłam ich sześć tylko, bo za późno się za nie zabrałam i więcej nie zdążyłam na te Święta. Ale dobre i tyle.
Jak zwykle zbombarduję Was zdjęciami. Nie, że się chwalę. Uwierzcie! 
Ja po prostu nie potrafię wybrać spośród tego miliona pstryków.
Zapraszam więc do oglądania i upraszam o cierpliwość :-)



























I wszystkie razem:


Bombki mają średnicę osiem centymetrów. Plotłam oczywiście czółenkami (jednym lub dwoma) anchorem nr 20. 
Z efektu nie do końca jestem zadowolona. Mocno sznurowałam ze sobą poszczególne elementy, żeby zapobiec ich przesuwaniu się po szkle i luzowaniu. To nieco zdeformowało motywy... Pierwszy raz pracowałam przy takich banieczkach i cieszę się z tego doświadczenia. Wiem już, co mam do poprawy przy następnym "rzucie" i cenię sobie tę naukę :-)

Nie wiem, czy jeszcze zdążę pojawić się tu przed Wigilią, więc na wszelki wypadek życzę Wam spokojnych, dobrych, radosnych Świąt Bożego Narodzenia, nastrojowej Wigilii z uroczystym, serdecznym biesiadowaniem przy wieczerzy :-)
Dziękuję, że wytrwaliście do końca, dziękuję za miłe komentarze, za to, że jesteście :-)

Chranna