piątek, 14 sierpnia 2026

Załóżmy, że to ma sens...

   Witajcie po miesięcznej niemalże przerwie.
A powitałam Was tytułem przewrotnym z uwagi na etykietkę: nurt nonsensu i absurdu w literaturze, jaką od lat przykleja się do powieści fantastycznej Lewisa Carrolla. Oczywistym jest, że Alicja śni swoje przygody. Wiemy też, że w fazie REM każdego naszego snu obszary emocjonalne i pamięciowe działają bardzo intensywnie, przez co mózg swobodnie łączy luźne fakty oraz emocje w dziwne opowieści. Znacie to z własnych doświadczeń Waszych snów, prawda? 
Zatem sen Alicji opowiedziany przez pisarza nie jest nonsensem, lecz głęboko sensowną projekcją fazy REM! Takie są bowiem REALIA snów.
   Kto mnie zna, ten wie, że utwór ten to mój kolokwialny bzik. I wszystko, co ma z nim związek też. Nic więc dziwnego, że chodziła za mną druga zakładka do tej książki, jako że poprzednia została komuś podarowana.
   Zakładkę tę skomponowałam z trzech osobnych motywów, które "uwolniłam z butelek". Są to wzory marki RainbowHunter. Projektantką ukrywającą się pod tą marką jest pochodząca z Ukrainy artystka Nadija Safo.
   Mam nadzieję, ze udało mi się moją karcianą rozsypanką i nie przypadkowym, lecz zamierzonym chaosem w kadrach oddać poetykę snu oraz nastrój tej genialnej, onirycznej opowieści powstałej z wyobraźni pisarza. Oddać owe marzenia senne - stan, w którym nie działa zwykły porządek czasu i miejsca, a zamiast twardych zasad i praw fizyki logiką stają się luźne skojarzenia i silne, jakże realne emocje. Chciałam, by zdjęcia otworzyły oglądającym wrota do snu, gdzie chwila potrafi trwać wiecznie, a zdarzenia wynikają jedno z drugiego w sposób - na jawie - poczytywany jako absurdalny. Gdzie postaci, miejsca i przedmioty nagle stają się czymś zupełnie innym.
   W tych kadrach moja zakładka tak się prezentuje:









Zakładka składa się z dwóch naklejonych na siebie części. Wierzch z haftem podklejony białym sztywnikiem krawieckim, by nic nie przebijało przez len, i tył z kretonem. Obie części dodatkowo usztywnione grubszą folią.





Tytuł dzisiejszego wpisu ma jeszcze jeden aspekt: jest namysłem do rozważenia przeze mnie, czy dalsze prowadzenie tego blogu ma jeszcze sens...
I to już wszystko na dziś. 
Kto wraca powoli z wakacji, niech wraca bezpiecznie, a kto dopiero wybiera się na wypoczynek... niech zatankuje tanio 😊
Pięknych, słonecznych dni sierpniowych Wam życzę. I jak zawsze dużo zdrówka.
Dziękuję też za wszystkie miłe komentarze pod poprzednimi postami. Miło, że jeszcze ktoś tu do mnie zagląda. W podziękowaniu dla Was taki letni obrazek z Przestrojnikiem jurtina (z rodziny rusałkowatych) złapanym moim obiektywem:



Chranna