Aby zrozumieć fenomen Alicji, trzeba najpierw zrozumieć, przed czym uciekała. Carroll stworzył swój świat w epoce wiktoriańskiej – w czasach pedantycznego porządku, sztywnych norm społecznych i literatury dziecięcej, która miała przede wszystkim moralizować. Autor Alicji w Krainie Czarów zrobił coś bezczelnego: podarował światu bunt. Wywrócił logikę do góry nogami, pokazując, że zasady, którymi rządzą się dorośli, ich system wychowania i edukacji bywają absurdalne. Współczesna popkultura pokochała ten bunt. Bez Carrolla nie byłoby Latającego Cyrku Monty Pythona, czy surrealistycznych filmów Davida Lyncha.
Najbardziej fascynującym symbolem tej literackiej ekspansji pozostaje Kot z Cheshire. Zwierzę, które potrafi znikać, zostawiając po sobie jedynie lewitujący uśmiech, to genialna metafora samej popkultury. Rzeczywistość Carrolla mogła się zdezaktualizować. Wiktoriańskie aluzje polityczne obecne na kartach tej opowieści mało kogo już dziś obchodzą. Ale ten specyficzny, ironiczny uśmiech – symbol dystansu do sztywnego świata – pozostał. Śmiech Kota z Cheshire staje się maską, pod którą kryje się jego intuicyjna wiedza o chaosie tego świata. On uczy dorosłego czytelnika, że jedyną obroną przed szaleństwem otoczenia i naszych czasów jest... wyhodowanie własnego, wewnętrznego uśmiechu i zachowanie dystansu do rzeczywistości. Alicja w Krainie Czarów ukształtowała popkulturę. I - co więcej - wyzwoliła nas z ciasnego gorsetu, jakim jest przedmiotowe traktowanie człowieka, nieustanne łajanie, brak zgody na indywidualizm, uleganie presjom i naciskom, ponieważ jako jedna z pierwszych dała nam prawo do bycia zagubionymi. W świecie, który wymaga od nas ciągłego profesjonalizmu, logicznego myślenia i powagi, Kraina Czarów pozostaje bezpiecznym azylem. Miejscem, w którym – jak mawiał Kot – „wszyscy jesteśmy szaleni”. I całe szczęście.
No a u mnie - nie co innego, jak OCZYWIŚCIE kolejna zakładka do książki w formie karty :-))
I na dziś to tyle.
Dziękuję za każde dobre słowo pod adresem moich prac i postów.
Chranna
Czy patrząc pod odpowiednim kątem, przy słabym świetle nie widać aby tylko uśmiechu? Coś mi się wydaje mi się, że Kot na Twojej karcie-zakładce 'znika' wtedy, ale wypukły uśmiech zostaje ... ?
OdpowiedzUsuńHaft wygląda perfekcyjnie, motyw przeogromnie mi się podoba, a odrobinka magii dodaje jeszcze uroku i wyjątkowości :)
Jest dokładnie tak, jak napisałaś. Biel koralików to sprawia, że reszta kota jest słabo widoczna przy słabym świetle i pod kątem :-)))
Usuńświetny pomysł na magiczny uśmiech! <3 tak się spieszyłam z komentarzem, że dopiero teraz dostrzegłam ostatnie zdjęcie znikającego Kota :))
UsuńNigdy się nie zastanawiałam nad przesłaniem "Alicji..." . Myślę, że każdy odnajdzie coś innego, w zależności od nastroju i doświadczeń życiowych.
OdpowiedzUsuńZakładka jak zwykle - pełne mistrzostwo. Kot z tym uśmiechem wygląda upiornie. Mamy w domu trzy futrzaste pupile i to są pełne garście przyjemności oraz ... ubrania pełne kłaków.
Uwielbiam wszystkie zwierzęta. W tym koty. Oczywiście nam kojarzą się z przyjemnym w dotyku futerkiem, mruczankami i zabawnymi pozami. Ale kot z Cheshire to całkiem inna historia... Choć nie jest to postać negatywna. Wcale a wcale. Ale sam fakt, że w nieodgadniony, magiczny sposób pojawia się i znika, pozostawiając swój błąkający się, ironiczny uśmiech, czyni z niego kogoś, kto budzi respekt...
Usuń