Gdy tylko zobaczyłam ten wzorek, natychmiast chwyciłam za igłę. Haftowałam na tkaninie hardanger 22 ct mulinami anchor 1345 i 1039. Szło błyskawicznie i bardzo przyjemnie.
Myślę, że będą następne jajeczka w innych kolorkach :)
Czym skorupka za młodu... tym na starość nożyce się odezwą :D Bużka!
Hejka :) Coś mi się wydaje, że przedwiosenne zmęczenie powoli idzie sobie precz, co przekłada się na większą chęć do stawiania krzyżyków. Jedyne, co spędza mi sen z powiek i czasem wytrąca z równowagi, to sytuacja u sąsiadów i na naszej granicy z Rosją. Wieści, niestety, coraz bardziej niepokoją. Ale wciąż mam nadzieję na opamiętanie. Dziś zatem moje ukochane szafirki i hafcik w klimacie optymistycznym. Ale najpierw kilka (dosłownie) dźwięków :-)
Napis głosi: Czas śpiewać nową pieśń pochwalną. Niech ziemia śpiewa nową pieśń. W każdym razie mniej więcej taki sens :) W zestawie Day Dreams firmy Dimensions jest passe partout i antyrama. Wszystko przeleżało w szufladzie coś koło latek dwóch. Czy ktoś wie, jaki to ptaszek? Bo ja pewności nie mam, a chciałabym się dowiedzieć, jakiemu skrzydlatemu przyjacielowi poświęciłam aż dwa dni mojej egzystencji na tej naszej wspólnej planecie;) Ulcia napisała w komentarzu, że to sialia (błękitnik) :
Ja bym się jednak skłaniała ku odmianie sikory czarnogłówki występującej w Ameryce Północnej, która wygląda tak:
Zdjęcia wszystkich ptaszków w naturze nie są moją własnością i pochodzą z różnych miejsc w sieci Przemawiałby za tym również fakt, że wg mnie ptaszki i jajeczka w gniazdku widoczne na passe partout należą do tej właśnie rodziny.Bardzo, bardzo cieplutko pozdrawiam wszystkich zaglądających do mnie i pozostawiających swój ślad :) To bezcenne :)
Moje topienie Marzanny dokonało się wczoraj wraz z wypraniem zimowego Christmas Carol Sampler, którego bohaterami są Tiny Tim Cratchit i Ebenezer Scrooge zOpowieści wigilijnejKarola Dickensa. Z dużym opóźnieniem, ale ważne, że nastąpiło i że wytrwałam w postanowieniu. Zatem definitywnie żegnam zimę tym oto obrazkiem. Niechże sobie czeka teraz spokojnie na swoją oprawę, a póki co wygląda tak:
Wiosnę przywitałam, jak wiecie, zanim "utopiłam Marzannę" - baziami i ptaszkiem w gniazdku. Dziś dorzucam skromniutkie jajeczko hardangerowe. Haftowałam je już wcześniej, chyba dwa lata temu, ale bardzo lubię ten wzorek i chętnie powtórzyłam go w tym roku :)
Bardzo wiosennie Was pozdrawiam, życząc spokojnego weekendu :) Wasza Chranna
Witajcie w tę zapłakaną deszczem sobotę. Dobrze, że kropi, bo zima była sucha i ziemia potrzebuje wilgoci. U mnie dalej zimowy sampler, ale postanowiłam już nie katować Was kolejnymi elementami, które się na nim pojawiają. Poczekam z odsłoną - już ostatnią przed oprawieniem. A że twardo się trzymam postanowienia noworocznego, nic większego nie mam dziś do pokazania, prócz małego hafciku, który prezentuję w nowej winiecie. Jak Wam się podoba ptaszek w gniazdku z różowym serduszkiem? Ja muszę przyznać, że kiedy zobaczyłam ten wzorek, nie opierałam się zbyt długo ;) Korzystając z przepięknej pogody, wyszłam wczoraj, żeby cyknąć jakąś wiosenną fotkę pasującą do mojego ptaszka. I chyba mi się udało z tą gałązką pigwowego krzewu...? Mam też dziś dla Was kwiatuszki spod mojego balkonu :)
Wiem, wiem... Zima mija, ptaki coraz śmielej śpiewają, przyroda budzi się do życia. A ja wciąż pozostaję w zimowych klimatach: zaprzęgam konia do kolaski, przystrajając jedno i drugie w czerwonokrzew :) Ale jak postanowienie, to postanowienie. Czyli nie zaczynam nowego, póki starego nie wykończę. No chyba że jakiś mały przerywniczek, jak pokazane w poprzednim poście bazie ;) Przyznam, że pojawienie się tych elementów sprawiło mi nie mniejszą radość niż główni bohaterowie. Na moim samplerze pozostał do wyhaftowania jeszcze jeden istotny motyw oraz śnieg, szlaczek, podpis i drobna kosmetyka przy domkach :) Dziś kolejna odsłona:
Nie mam też czasu pomyśleć o innym en tête blogu :( Dziękuję za stałą Waszą obecność mimo moich zaniedbań względem Was. Ale dalej pełna niepokoju nie odchodzę na dłużej od telewizora, który jeszcze do niedawna był dla mnie prawie zbędnym sprzętem. Staram się rozpoznać rzeczywistość, zrozumieć mechanizmy i przyznaję, że przychodzi mi to z coraz większym trudem. Wiem jedno: świat pozbawiony jest wszelkich sentymentów tam, gdzie w grę wchodzi biznes. Co zrobić, żeby politykę uczynić przede wszystkim ŚWIATEM WARTOŚCI, a dopiero w drugiej kolejności grą interesów? Może wreszcie zacząć wychowywać ludzi prawych, a nie interesownych konsumentów ogłupiałych od reklam, tudzież kupców pozbawionych skrupułów, stosujących marketing oparty na tworzeniu i wykorzystywaniu socjotechnik do manipulacji ludźmi? Może wrócić do przymiotów DUCHA i nie skupiać się głównie na kulcie ciała? Wciąż jednak wierzę w opamiętanie i rozum człowieka... Pozdrawiam Was serdecznie. Mam nadzieję, że wkrótce wrócę do blogowania tak intensywnego, jak to miało miejsce jeszcze niedawno... DOPISEK: P. Palikot stwierdził dziś na antenie TVN 24 w rozmowie z p. Moniką Olejnik: "...wysoce prawdopodobne jest, że Jan Paweł II miał nieślubne dzieci". A z inicjatywy jego partyjnego kolegi powstać ma bilbord przedstawiający naszego Papieża z niby Jego kobietą i niby Jego dziećmi. No po prostu żal, litość i trwoga.
Moi drodzy, nie gniewajcie się, że nie odwiedzam na razie i nie komentuję niczego prawie u Was na blogach. Od dwóch tygodni poza codziennym, obowiązkowym, wiosennym spacerem siedzę przykuta do serwisów informacyjnych w związku z sytuacją u naszych sąsiadów, bo los Ukrainy jest mi szczególnie bliski. Gdy tylko sytuacja choć troszkę się uspokoi, wrócę do Was. Troszkę też haftuję. Dziś skończyłam pierwszy motyw na taśmie i wrzucam fotkę:
Uczmy się historii i zawczasu wyciągajmy wnioski, bo oto od kilku lat mamy do czynienia z jej powtórką. I obawiam się tej najmroczniejszej sceny, niestety. Tymczasem zapewniam, że o Was pamiętam i pozdrawiam serdecznie.