Oliwnej lampy płomyk się wypalił
W rodzynki się zmarszczyły winogrona
Wbrew sobie, syty baśni, usnął kalif
Oliwnej lampy płomyk się wypalił
W rodzynki się zmarszczyły winogrona
Wbrew sobie, syty baśni, usnął kalif
Witajcie, Najmilsi
Nie wiem, jak tam u Was jest, ale u mnie ogólne zniechęcenie do działań wszelkich, w tym robótkowo - blogowych :-( Postanowiłam jednak konsekwentnie wywiązywać się z zabawy u Kasi i po mobilizacji udało się zrobić coś, co obiecywałam sobie od dawna. W moim domu w czas Wigilii, przed rozpoczęciem wieczerzy czytany jest fragment z Ewangelii wg Św. Łukasza. Zamiast stosownej zakładki tkwił dotąd w tym miejscu Nowego Testamentu jeden z tych obrazków, co to otrzymuje się przy okazji duszpasterskich wizyt. Od tego roku będzie inaczej. Udało mi się wyszyć odpowiedni motyw na ten wyjątkowy moment. Cieszę się, bo wyszło chyba nieźle. Zakładkę obszyłam dookoła bawełnianą, bardzo delikatną koronką. Myślę, że to stosowna oprawa dla takiego symbolu i nastroju chwili, ale ocenę pozostawiam Wam :-)
Pracę zgłaszam w zabawie u Kasi. Link na pasku bocznym, baner poniżej:
Zdrowia dobrego życzę!
Paa...
Wasza Chranna
Najmilsi
Tak się porobiło, że mój blog powoli staje się niemal całkowicie świąteczny. A to dlatego, że na razie mam na tamborku wciąż tego samego elfa, a w międzyczasie trzeba mi wywiązywać się z hafcików w zabawie u Kasi. Ale pospieszyłam się tym razem z wrześniową odsłoną, żeby spokojnie móc malować nitkami mak i wreszcie go zaprezentować, przełamując tę monotonię :-)
Tym razem wybrałam motyw na jeden dzień pracy. Subtelny. Maleńki. W okienko zgrabnie się wpasował. Bielą go otuliłam i mgłą... bo to motyw szczególny. Serduszko z gałązek iglastych splecione... Chciałam, żeby to był taki mój "opłatek" do skrzynki wrzucony dla kogoś bliskiego...
Trzymajcie się zdrowo i radośnie :-)
Witajcie, Kochani, po długiej przerwie. U mnie taki robótkowy lockdown... I choć zakazu nie ma, jest przestój...zasiedzenie w nicnierobieniu... Wprawdzie nie tak do końca... wszak kiedy mnie tu nie było, powstała jedna metryczka dla małego Adasia. Nie pokazuję, bo wzór powtórzony na życzenie i prezentowany kiedyś tu
Troszkę też przybyło krzyżyków w makowej panience no i powstał... No właśnie. Zastanawiałam się pół nocy i pół dnia, jak ugryźć sesję zdjęciową z tym oto gryzoniem: