To jest jeżyk.
Mały jeżyk.
Jeżyk z kolców ma kołnierzyk.
Z kolców płaszczyk,
Z kolców szalik,
Tylko nosek jak koralik.
Dorota Gellner
Jak obiecałam, tak i słowa dotrzymuję. Choć pewnie już nudzą Was te moje haftowane drobiazgi... ale nie poradzę nic na to, że uwielbiam zimowe motywy i korzystam z każdej sposobności, by je wyszyć. Zwłaszcza, że wielkie połacie śniegu wciąż dostępne i można stosowną sesyjkę zdjęciową machnąć ;-)
Dziś coś, co od wczesnej jesieni tkwiło w mojej głowie i czekało grzecznie w kolejeczce. Wzorku nie miałam, haftowałam z ekranu, a kolory (na szczęście w ilości niewielkiej) dobierałam sama :-) I choć to maluszek, będzie trochę zdjęć ;-)
Ale dość gadania. Czas pokazać, co mi spod igły wyskoczyło.
Zaczynałam pracę od dołu...
...i tak on, jak i ja mozolnie wspinaliśmy się ku górze... by w końcu znaleźć się na szczycie...
Najpierw pokażemy się dość... płasko... niczym rysunek... i tym razem bez słoneczka...
teraz przestrzennie, za to nieco mgliście...
coraz wyraźniej i coraz bliżej...
Dość tego udawania! Pora na prawdziwy śnieg...
i powoli żegnamy się z sympatycznym - przyznacie to sami...? - jeżykiem...
Chciałam wykorzystać zalegający skrawek kanwy, ale gdybym miała haftować go drugi raz, wybrałabym bladoniebieską albo belfast w kropki... ale tak też mi się podoba...
A Wam?
Uściski :-)




















































