Ja natomiast wkłuwam igłę nie od spodu tkaniny, lecz z góry, po jej prawej stronie i tak, by pod spodem przebiegała skośnie. Zostawiam kawalątek nitki, jak na zdjęciu po prawej stronie:
Następnie, nie martwiąc się o spód i niczego nie przytrzymując palcem, haftuję półkrzyżyki. Jeśli ktoś woli haftować od razu pełne krzyżyki, nic nie stoi na przeszkodzie. Po dwóch, trzech ściegach sprawdzam napięcie nitki pod spodem, ewentualnie lekko ją naciągając, jak na zdjęciu po prawej:
Robienie zdjęć prawej ręce lewą ręką, dość ciężkim sprzętem, z jednoczesną regulacją odległości i ostrości, to nader ciekawe ćwiczenie cielesne. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że z pogranicza akrobatyki :)))
Gdy dojdę do "okienka", gdzie rozpoczynałam haft, obcinam nitkę przy samej tkaninie:
Nitka jest już zabezpieczona i wygląda od spodu jak na poniższym zdjęciu po lewej. A ja kontynuuję haft :
Dziś tym haftem są zarzucone ubiegłego lata truskawki :)
A Wy, czy też taką metodę stosujecie?
Pozdrawiam deszczowo :) Pogoda w sam raz do robótek!


















































