piątek, 16 maja 2014

Początek haftu xxx jedną nitką

Tak, jak obiecywałam, pokazuję, jak rozpoczynam haft xxx jedną nitką. Nie jest to żadna rewolucja i pewnie wiele z Was tak robi, aczkolwiek w różnych poradnikach spotkałam się z zaleceniem wkłuwania igły od spodu i podtrzymywania jej palcem aż do momentu "zahaftowania " krzyżykami.
Ja natomiast wkłuwam igłę nie od spodu tkaniny, lecz z góry, po jej prawej stronie i tak, by pod spodem przebiegała skośnie. Zostawiam kawalątek nitki, jak na zdjęciu po prawej stronie:



Następnie, nie martwiąc się o spód i niczego nie przytrzymując palcem, haftuję półkrzyżyki. Jeśli ktoś woli haftować od razu pełne krzyżyki, nic nie stoi na przeszkodzie. Po dwóch, trzech ściegach sprawdzam napięcie nitki pod spodem, ewentualnie lekko ją naciągając, jak na zdjęciu po prawej:



Robienie zdjęć prawej ręce lewą ręką, dość ciężkim sprzętem, z jednoczesną regulacją odległości i ostrości, to nader ciekawe ćwiczenie cielesne. Zaryzykowałabym nawet twierdzenie, że z pogranicza akrobatyki :)))


Gdy dojdę do "okienka", gdzie rozpoczynałam haft, obcinam nitkę przy samej tkaninie:


Nitka jest już zabezpieczona i wygląda od spodu jak na poniższym zdjęciu po lewej. A ja kontynuuję haft :


Dziś tym haftem są zarzucone ubiegłego lata truskawki :)



A Wy, czy też taką metodę stosujecie? 
Pozdrawiam deszczowo :) Pogoda w sam raz do robótek!

czwartek, 15 maja 2014

Metoda na pętelkę

Najprostszy sposób rozpoczynania haftu krzyżykowego nitką podwójną to tak zwana metoda pętelki. Po moim komentarzu do postu w Niteczkach Hanulka pojawiło się pytanie: "O co chodzi z tą pętelką?". Pomyślałam sobie, że może nie wszyscy wpadli na ten sposób, więc pokazuję go poniżej, bo jest dość praktyczny.

Nitkę nawleka się w taki sposób, by na końcu znalazła się pętelka:




            1. Prawa strona tkaniny                                    2. Lewa strona tkaniny


Wykonuję pół krzyżyka na prawej stronie, a po lewej wkładam igłę w pozostawioną pętelkę :

              1. Prawa strona tkaniny                               2. Lewa strona tkaniny

Przyciągam i nitkę mam już zaczepioną po lewej stronie tkaniny:



Teraz wkłuwam igłę tak, by po prawej stronie powstał krzyżyk:


                  1. Lewa strona tkaniny                             2. Prawa strona tkaniny

I gotowe :) 
Po prawej stronie wygląda tak:



A po lewej tak:



Przy kolejnych krzyżykach nie zajmuje mnie już zaczepiona odpowiednio, pewnie i bez zbędnego supełka nitka :)
A jutro pokażę, jak radzę sobie w przypadku haftowania jedną nitką :)

czwartek, 8 maja 2014

Dziewczynka z tamborkiem

Jaka to radość obudzić się rano, spojrzeć na modrzewie za oknem i przywitać nowy, słoneczny dzień! A zaraz potem spałaszować smaczne, pożywne śniadanko, przygotować aromatyczną kawę i udać się na spotkanie z Wami, moi mili :)
Po czym rozejrzeć się po swoim malutkim, ale ukochanym robótkowym królestwie i rozpocząć nową przygodę z tworzeniem :)
Dziś przyszła pora na zagospodarowanie małego wzorku Dziewczynki z tamborkiem, który otrzymałam od Eli. Tekturki, ołówek do nakreślenia szablonu, nożyczki, skrawek materiału na "plecki", kawalątek bawełnianego sznureczka, odrobina dobrego kleju do tkanin i mam pierwszą haftowaną bobinkę:



Zamysł pierwotny był taki, że sznureczek będzie dwukolorowy, ale ponieważ nie wiem jeszcze, na jakim tle wyląduje bobinka (bo będzie stanowiła ona przywieszkę do większego haftu) więc zdecydowałam się na taki neutralny. Zawsze można opleść go nitką w innym, kontrastującym kolorze w razie potrzeby.
I tym maleństwem na razie pożegnam się z Wami na jakiś czas, bo czekają mnie inne, ważne obowiązki i na robótkowanie czasu nie będzie. Ale za kilka dni z przyjemnością tu wrócę :)
Pa

poniedziałek, 5 maja 2014

Dziewczyny lubią brąz

Udało się zakończyć pracę nad moją zakładką. I teraz moja prośba o doradę.
Bez chwosta?


Czy z chwostem?



Jak sądzicie?
Dziękuję, wasze komentarze mnie przekonały. I słonko!
Będzie bez :)



No dobra! Dla urozmaicenia od czasu do czasu będę przypinała chwościk od tyłu maleńką, kolorową agrafką :) Czyli nieśmiertelny kompromis :)))

Zakładkę zgłaszam do wyzwania "Zainspiruj nas - haft w Szufladzie".

 :zainspiruj nas - haft w Szufladzie

A teraz zasłużona, druga kawa :)

niedziela, 4 maja 2014

Proces twórczy trwa

- Jak długo? - pyta autorka Sekretu Rhonda Byrne.
- Zbyt długo - odpowiada Chranna.



Książki, która posłużyła mi do zdjęcia, nie polecam. Propaguje tak zwane "pozytywne myślenie", a w istocie myślenie życzeniowe w miejsce rozpoznawania prawdy. Zakupiłam ją w prezencie dla córki, z rekomendacji i z ciekawości. Ładne wydanie. Dobrze, że mam zwyczaj dokładniej przyjrzeć się treści książki przed oddaniem w czyjeś ręce. Po zapoznaniu się z fragmentami, zdecydowanie odrzuciłam prezentowany sposób myślenia i manipulację stosowaną przez autorkę oraz tak zwanych "przywódców duchowych", co rusz przywoływanych w poradniku.
Przykład? Proszę bardzo:
W rozdziale zatytułowanym: "Dawaj pieniądze by dostawać pieniądze" (już ten tytuł budzi moje zniesmaczenie) czytamy: "Dawanie to potężne działanie, pozwalające przyciągnąć do Ciebie więcej pieniędzy, ponieważ kiedy dajesz, mówisz jednocześnie: Mam mnóstwo". (...) wówczas dzięki prawu przyciągania Wszechświat otwiera się i kieruje w ich (mowa o bogaczach) stronę strumienie pieniędzy pomnożonych." No to ja podziękuję za taką motywację "czynienia dobra". Dla materialnego zysku?! Wyrachowanie, kalkulacja, opłacalność daru czy jałmużny... To jak wtedy spojrzeć w oczy obdarowanemu?
Nie mówiąc już o tym, że mnóstwa nie posiadam, a kiedy daję, mówię sobie: niewiele mam, ale i to, co nazywam swoim, jest przecież podzielne. 
To ja pozostanę raczej przy innym cytacie. Z Księgi nad księgami: "... i gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją (...) lecz miłości bym nie miał, nic bym nie zyskał..." Wszak tu też mowa o ZYSKU. Tyle że nie materialnym, a duchowym. I o taki zysk wszyscy chyba zabiegamy najbardziej. Bo: Nie ma nad Ducha większego zucha!
No nie?  
:)))

Na koniec majówki pięknego, pogodnego nastroju życzę Wam wszystkim do mnie zaglądającym :) 

czwartek, 1 maja 2014

Majówka :)

Tu nie ma co gadać. Oddaję głos wiośnie :)























Kocham ten liliowy deszcz wisterii...























Na spacerze odwiedziłam jak zawsze mojego bardzo starego kumpla. Odkąd pamiętam, zawsze był i niech będzie jak najdłużej. Chyba nie ma już siły merdać ogonem ani radośnie szczekać, ale jego spojrzenie mówi mi wszystko :)




Nasze osiedle wygląda tak pięknie dzięki administracji i mieszkańcom, takim jak ten pan, krzątający się wokół bloku z grabkami osadzonymi na krzywym kiju :)



Po różnych kątach w mieszkaniu świeże roślinki przypominają o spacerze :)











A w wannie moczą się gałązki znalezione pod drzewami. Będą z nich wianki, które zawisną na balkonie przed nocą Kupały :)



Pięknych spotkań z majowym słonkiem życzę :)