sobota, 28 stycznia 2017

Zabawa na śniegu

Kolczasty jeżyk

To jest jeżyk.
Mały jeżyk.
Jeżyk z kolców ma kołnierzyk.
Z kolców płaszczyk,
Z kolców szalik,
Tylko nosek jak koralik.
Dorota Gellner 

Jak obiecałam, tak i słowa dotrzymuję. Choć pewnie już nudzą Was te moje haftowane drobiazgi... ale nie poradzę nic na to, że uwielbiam zimowe motywy i korzystam z każdej sposobności, by je wyszyć. Zwłaszcza, że wielkie połacie śniegu wciąż dostępne i można stosowną sesyjkę zdjęciową machnąć ;-) 
Dziś coś, co od wczesnej jesieni tkwiło w mojej głowie i czekało grzecznie w kolejeczce. Wzorku nie miałam, haftowałam z ekranu, a kolory (na szczęście w ilości niewielkiej) dobierałam sama :-) I choć to maluszek, będzie trochę zdjęć ;-)
Ale dość gadania. Czas pokazać, co mi spod igły wyskoczyło.
Zaczynałam pracę od dołu...



...i tak on, jak i ja mozolnie wspinaliśmy się ku górze... by w końcu znaleźć się na szczycie...



Najpierw pokażemy się dość... płasko... niczym rysunek... i tym razem bez słoneczka...



teraz przestrzennie, za to nieco mgliście...



coraz wyraźniej i coraz bliżej...







Dość tego udawania! Pora na prawdziwy śnieg...









i powoli żegnamy się z sympatycznym - przyznacie to sami...? - jeżykiem...







Chciałam wykorzystać zalegający skrawek kanwy, ale gdybym miała haftować go drugi raz, wybrałabym bladoniebieską albo belfast w kropki... ale tak też mi się podoba... 
A Wam?
Uściski :-)

czwartek, 26 stycznia 2017

Dla jesiennej panienki

Witajcie, Kochani :-)
Przyprowadzam tu dziś do Was znaną wszystkim sówkę RTO :-)
Chyba powszechnie podziwianą i lubianą. Przyznam, że i ja chciałam ją wyhaftować, kiedy tylko zobaczyłam. Jakże się więc ucieszyłam, że z chwilą narodzin Igi, które miały miejsce w listopadzie, właśnie o tę sówkę zostałam poproszona. Miała się znaleźć na metryczce! Tak, tak, nie ma pomyłki! Motyw nie typowo dziecięcy, nie słodki, w różowościach czy błękitach, a właśnie jesienny i sowi :-)
No więc jest... 
tu w trakcie haftowania na belfaście w kolorze ecru:



A tu już poszczególne fragmenty gotowego haftu...




Przyznacie, że najpiękniejszym akcentem tego haftu jest to futrzaste i rude, co z wdziękiem przysiadło na rondzie kapelusza?





najbardziej wzruszają mnie te cudne, cienkie nóżki w troszkę za dużych bucikach :-)





i w całości..



A tu już dostała rameczkę i napisy...
Oprawiałam sama :-)



Mam nadzieję, że metryczka spełni oczekiwania szczęśliwej Babci, Rodziców, a w przyszłości spodoba się również Idusi :-)

Pozdrawiam Wszystkich bardzo serdecznie, dziękuję, że wciąż zaglądacie. Dziękuję za tak ciepłe przyjęcie miśka z lampionikiem. Dziękuję za wyrozumiałość, że wciąż tak mało mnie na Waszych cudownych blogach... podziwiam wszystko, co tworzycie, gdy tylko jestem w stanie... 
...a już niebawem wpadnę tu z nowym, maleńkim hafcikiem, który właśnie kończę :-)
Pa

czwartek, 19 stycznia 2017

Miś, w którym się zakochałam

No nie poradzę! Zakochałam się i już. W tym maleńkim, zapatrzonym gdzieś w górę misiu... małym marzycielu... i choć czas kartek świątecznych minął, ja po prostu M U S I A Ł A M.
W łapce trzyma powieszoną na znalezionym gdzieś w leśnych ostępach kijku, mały lampionik... gdzie z nim wędruje? Jak myślicie? Może na roraty...? 
Zdjęcia nudne, bo na sensowną sesję zdjęciową po prostu nie znalazłam czasu... wciąż mam go bardzo mało...
Oto on - tu jeszcze przed przyklejeniem gwiazdek...



a tu już w pełnej krasie:



Zauważyłam jednak, że brakuje mu trzech kreseczek przy futerku rękawka, ale po ich uzupełnieniu nie udało mi się zrobić fajnego zdjęcia, więc zostawiłam to... na zbliżeniach poniżej już jest wszystko jak należy :-)














Dziękuję serdecznie za Waszą obecność, za wszystkie serdeczności pod moim adresem mimo że wciąż jest mnie tu tak mało... Kocham Was!
I pozdrawiam bardzo, bardzo serdecznie!
Trzymajcie się ciepło i uważajcie na smog... :-(
Pa