wtorek, 24 maja 2016

Trzeba mieć szczęście

Ja mam!
Donoszę z wielką radością, że spotkała mnie przemiła niespodzianka ze strony Uli i Anielskiej Szpulki
Jakiś czas temu Dziewczyny ogłosiły na swoich blogach candy, a ja miałam szczęście je wygrać! Zobaczcie, co otrzymałam w podarunku:



W bogatej paczuszce znalazłam cudnie odszyty woreczek na koszyk z pieczywem, serduszko ozdobione koronkami, uroczego aniołka, świetny craftowy kubek i cztery własnoręcznie wykonane lampioniki z guzikami :)
Dziewczyny kochane, z serca wdzięcznego dziękuję za taki śliczny dar :)
Jeśli chodzi o wieści z tamborka, to, jak wiecie, dłubię sobie od dłuższego już czasu, lecz sukcesywnie, miechunki. Postawiłam prawie wszystkie krzyżyki:



Prawie, bo na obecnym etapie trwa zabawa ze śniegiem :)



Dziś ta zabawa się skończy i rozpocznie nowa - z backstitchami. A jak wiecie, jest ich tu bez liku :) Ale fajnie, bo ja lubię te kreseczki stawiać :)
Chciałabym jak najszybciej skończyć haft, bo czeka na mnie metryczka i kolejny bieżnik, a w zasadzie obrus frywolitkowy! Pół roku zmagań z czółenkami. Nie wiem, jak zniosą to moje biedne stawy w paluszkach...
Powstał też mały przerywnik w postaci babeczki świątecznej z przeznaczeniem na kartkę. Koraliki jeszcze nieprzyszyte, ale za chwilkę wskoczą na swoje miejsce :):



Następny wpis będzie o metryczce.
Wszystkim Mamom i ich dzieciakom (tym małym, ale i tym dorosłym) życzę miłego świętowania! Gorących, wdzięcznych serc!
A tymczasem do miłego zaś!
O rety! Byłabym zapomniała! Czy wiecie, że dziś jest dzień ślimaka?! Z tej okazji ustrzelony obiektywem jegomość :)



Wasza Chranna

piątek, 13 maja 2016

Łańcuch na szyi czy kolczyki w nosie

Witam wszystkich zwolenników, przeciwników i sympatyków czegokolwiek, bez wyjątku i bez sortowania, bardzo serdecznie :)
Ponieważ Pani Premier RP Beata Szydło nie chce, nie może czy też się boi opublikować Wyrok TK z dnia 9 marca 2016 roku, "postanowiłam Ją w tym wyręczyć" (cytat skądinąd znany i świadomie, przewrotnie tu zastosowany), przyłączając się do akcji facebookowej: " Cała Polska publikuje wyrok Trybunału Konstytucyjnego" (TU)
Choć wprawdzie mam profil na Facebooku, to jednak zarówno ja, jak i moi znajomi, bywamy tam sporadycznie, dlatego zdecydowałam się zrobić to w niniejszym wpisie:












Uzasadnienie wyroku można przeczytać TU

Wyrok musi być zgodny z Konstytucją. I ustawa musi być zgodna z Konstytucją. Nie jestem prawnikiem, ale na mój mały rozumek nie można było badać zgodności ustawy z Konstytucją na podstawie tejże ustawy, gdyż gdyby okazała się ona niekonstytucyjna, to wyrok wydany w oparciu o niekonstytucyjną ustawę byłby uznany za niezgodny z Konstytucją, a więc nieważny. I sądzę, że nie obroniłaby takiego wyroku zasada domniemania konstytucyjności, którą oczywiście należy stosować, badając wszystkie inne ustawy, ale nie tę. Wymykałoby się to bowiem logice. 
    Można powyższe twierdzenie obrazowo wyjaśnić tak: 
Jeśli Konstytucja (dajmy na to) nakazuje sędziom orzekać z łańcuchem na szyi, a nowa ustawa (dajmy na to) nakazuje orzekającym sędziom zastąpić łańcuch na szyi kolczykami w nosie, to sędziowie nie mogą orzekać z kolczykami w nosie, dopóki nie zbadają, czy łańcuch na szyi i kolczyk w nosie znaczą to samo. Domniemanie, że tak właśnie jest, byłoby sprzeczne z rozumem. Badając tę zgodność, TK postanowił więc w przypadku tej ustawy odrzucić zasadę domniemania jej konstytucyjności i orzekać na podstawie Konstytucji ( z łańcuchami na szyi), a nie na podstawie ustawy (z kolczykami w nosie). Konstytucja jako ustawa zasadnicza jest nadrzędna w stosunku do ustawy, a sędziowie TK w sprawowaniu swojego urzędu podlegają tylko Konstytucji (Ustawa Zasadnicza, Rozdział VIII artykuł 195) 
    A co by się stało, gdyby sędziowie orzekali na podstawie badanej ustawy (z kolczykami w nosie), a później okazałoby się, że łańcuch na szyi (Konstytucja) to jednak nie to samo, co kolczyk w nosie (ustawa)? Ano wtedy wyrok wydany z kolczykami w nosie byłby nieważny, bo Konstytucja nakazuje orzekać w łańcuchu. I tyle. 
Wyrok został wydany zgodnie z Konstytucją (w łańcuchu), więc zgodnie z Konstytucją ma być opublikowany. 
A kolczyki wrzucamy do kosza. I całe szczęście, że sędziowie nie wepchnęli ich sobie do nosów!
    Prawo tworzą ludzie dla ludzi. Jeśli jest złe, trzeba je zmienić. Ale w granicach tego obowiązującego. Konstytucji jako ustawy zasadniczej nie można zmieniać ustawą, która jej podlega.
Jeśli prawo obowiązujące raz podepczemy, to tym samym damy przyzwolenie na deptanie w przyszłości prawa nowego, które chcemy ustanowić. Każdemu ustanowionemu prawu winniśmy szacunek, a bezprawie jest anarchią i początkiem końca państwa. Tego nauczyła mnie historia. 
    Dlatego tak ważna jest ta publikacja i nie powinno chodzić tu o zwykły, ośli upór. Bo przegranymi możemy być wszyscy.
Każdy z nas ma swoje zdanie. I pewnie przy nim pozostanie. Niektórzy zdania żadnego nie mają, bo uważają, że polityka nie dla nich... Ja nikogo do niczego nie namawiam. Jedynie wyrażam swoje stanowisko. Tyle mogę zrobić. 
    Dobrze jest mądrze i pięknie się różnić. Proszę więc gorąco tylko o jedno: szanujmy swoich adwersarzy, dyskutujmy kulturalnie i nie obrzucajmy się wzajemnie inwektywami. Boje można, a nawet należy staczać - na tym polega demokracja, by ścierały się poglądy. Ale boje NA ARGUMENTY!
Nie krzyczmy: "Tu jest Polska". Bo Polska nie jest tu czy tam. Ona jest w naszych sercach.
"Gdzie miłość wzajemna i dobroć, tam znajdziesz Boga Żywego".  
NIE DAJMY SIĘ ZWARIOWAĆ. NIE DAJMY SIĘ SKŁÓCAĆ I DZIELIĆ na patriotów i "targowiczan", na "moherowe berety", "komunistów i złodziei", na biało-czerwoną drużynę oraz lewaków i zdrajców, bo to NIE PO CHRZEŚCIJAŃSKU. 
Wszystkim chętnie rzucającym wszelkie oskarżenia, pomówienia i powołującym się jednocześnie na wartości chrześcijańskie, przypomnieć trzeba ÓSME PRZYKAZANIE: Nie mów fałszywego świadectwa przeciw Bliźniemu swemu. 
O to, byśmy sobie do gardeł skakali, chodzi jedynie tym wszystkim, którzy nie są życzliwi naszemu krajowi i tym, którzy przedkładają swój interes nad wyższe wartości.  
Gorąco Wam dziękuję za życzliwość, wszystkie życzenia i dobre słowa oraz miłe dla mnie komentarze pod poprzednim postem i życzę radosnego, słonecznego weekendu!
Pa :)

poniedziałek, 9 maja 2016

Lato, jesień, zima, wiosna - Do Boliwii droga prosta! Wiosna, lato, jesień, zima - Nic mi się nie przypomina!

Taki tekst Edwarda Stachury kołacze mi się dziś po głowie. 
Bo na świecie majowo i konwaliowo, a u mnie śnieżny krajobraz. 
Powstała kolejna świąteczna karteczka. 
Oto ona:



Ale żeby nie było tak całkiem zimowo, uplotłam sobie taki breloczek do kluczy - bardzo słoneczny i letni :)


Pozdrawiam Was bardzo cieplutko i słonecznie, dziękując, że jeszcze chce Wam się do mnie zaglądać, choć nic ciekawego się tu nie dzieje. Mam jednak nadzieję, że moje kłopoty w końcu się skończą... Tymczasem wciąż powolutku, mozolnie i uparcie dłubię przy miechunkach...
No to pa!
 :)

poniedziałek, 2 maja 2016

Bździdełka

Witajcie w to majowe międzyświęcie :)
Melduję się, bo pewnie niektórzy już na mnie krzyżyk postawili. Wszak miesiąc prawie minął, odkąd coś tu napisałam...
Walczyłam z oczami... Od dłuższego czasu (będzie ze trzy lata) cierpię na przewlekły stan zapalny gruczołów łzowych. Najpierw była nadwrażliwość spojówek, teraz jest jak jest. Trudno. Muszę z tym jakoś żyć. Czekałam też na nowe okulary progresywne i do dali w wersji przeciwsłonecznej... potem uczyłam się patrzeć punktowo przez te progresywne szkiełka. Dotąd potrzebowałam okularów tylko do czytania...
Z haftowania i robótkowania na jakąś większą skalę - nici. Oczywiście dłubałam troszeczkę, bo tak całkiem porzucić igłę... no jak to tak?! Bardzo powolutku przybywało więc miechunek. Powstały też malutkie hafciki świąteczne - sześć przywieszek i jedna karteczka.






Bez tych moich patrzałek już nie wyobrażam sobie życia! Zdaję sobie też sprawę z tego, że będę musiała mocno ograniczyć pracę z igłą. Praca z lupą tylko sporadycznie...  i to bardzo martwi :(  Bo przecież lny w szufladzie leżą... 



Tymczasem świętujmy, ile wlezie!
Pa