wtorek, 30 czerwca 2015

Brzęczy pszczoła koło czoła

Dziś będzie o rozbzykanym słoiku.
Bo u mnie pszczoły brzęczą wokół słoika z miodem :)
Opaska i chusteczka na słoik gościły przez ostatnie 3 dni na moim tamborku :) Wczoraj z niego zeszły i dziś mogę pokazać, jakie są efekty mojego związku z nitką :)
Haftowałam na niemieckiej taśmie lnianej i na polskim, bardzo drobniutkim lnie. Wzorki Veronique Enginger, krzyżyki dwiema nitkami muliny DMC, ścieg backstitch jedną nitką. Mereżka antyczna nićmi lnianymi.











Mereżka antyczna:

















Planuję jeszcze jeden taki komplet i jak znam siebie, będzie wymiana ubranka, bo szczerze mówiąc, nie do końca mi gra w tej orkiestrze :)

Kto lubi miodek, palec pod budkę!

sobota, 27 czerwca 2015

Czy to bajka, czy nie bajka

Myślcie sobie jak tam chcecie.
A ja przecież wam powiadam:
Krasnoludki są na świecie.
Naród wielce osobliwy.
Drobny - niby ziarnka w bani.
Jeśli które z was nie wierzy,
Niech zapyta starej niani.
                                                              M. Konopnicka

Wierzycie?
NIE?!
To popatrzcie :)



Mój krasnal ogrodowy to dobrotliwy duszek. W mitologii słowiańskiej taki duszek to BOŻĄTKO. Ślicznie, prawda?
Jest troszkę większy od pestek bani czy dyni (czy to to samo warzywo?). Powstał na kanwie plastikowej według wzorku Acufactum :) Mam nadzieję, że krzaczki pomidorków odwdzięczą mu się obfitym owocowaniem za podlewanie, ochronę przed przeciągiem, chuchanie i dmuchanie  :)



Krasnala podkleiłam najpierw jedną warstwą filcu, przyszyłam do niej patyk szaszłykowy i przykleiłam kolejną warstwę filcu. 
Z tyłu wygląda to tak:



Dziękuję za ciepłe słowa pod poprzednim wpisem i życzę wspaniałego weekendu!
Jak ten czas leci...
Pa

środa, 24 czerwca 2015

x 3

Podobno nieszczęścia chodzą parami. 
A ja stawiam nową tezę: małe radości chodzą... trójkami :)
Wczoraj powstała trzecia dziewczynka:



Ślimaczek znalazł się na właściwym miejscu i stanowi osobliwą broszkę na kapturku płaszczyka :)
Dziś moja mała radość wygląda tak:


A w ramce tak:



I jak w tej ramce? Może być?
Zamówiłam inną, bo chciałam umieścić dziewczynkę w owalach. I rameczka przyszła. PIĘKNA! Choć ręcznie wykonana od początku do końca i widać to gołym okiem. Ale właśnie to mi się w niej podoba. Zobaczcie:




Ale tak jak przypuszczałam, len przycięłam zbyt skąpo. Rameczka więc poczeka pusta. Mam nadzieję, że niedługo. Już myślę nad tym, czym ją zapełnię ;)
Buziaki!

wtorek, 23 czerwca 2015

Wkładamy płaszczyk - dwie trzecie sukcesu :)

Moja dziewczynka ma już jedną rączkę w rękawku, a ślimakowi bardzo spodobał się żółty płaszczyk...



Zamówiłam już ramkę do tych trzech obrazeczków, ale nie wiem, czy len nie został zbyt skąpo przycięty, więc na razie przygotowałam ramkę awaryjną i mam nadzieję pokazać wszystko już niebawem :)

Tymczasem trzecia panieneczka w robocie. Stawianie tych żółtych krzyżyków w słoneczny dzień dobrze mnie nastraja :)


Trzymajcie się cieplutko!

poniedziałek, 22 czerwca 2015

Czy można ubrać płaszczyk?

Pewnie, że tak! Jak się człowiek bardzo uprze. Tylko po co? I niby w co można by go ubrać? W pelerynkę?
Zatem wkładamy płaszczyk i ubieramy dziewuszkę. No... właściwie to ona sama się ubiera, wkładając płaszczyk :)
Często zdarza mi się słyszeć taki językowy lapsus, więc korzystam z okazji, by się wypowiedzieć nie tylko haftem, ale też lingwistycznie :)
A teraz już bez ględzenia - znana wszystkim dziewczynka projektu Veronique Enginger  :)
Haftowałam ją na jakimś lnie, ale na jakim...? Chyba na obrazkowym. Jest on rzadko tkany, więc trzeba uważać na nitki łączące od spodu haftowane motywy w tym samym kolorze. Prześwitują one, niestety, przez rzadki splot lnu. Najlepiej oddalony motyw haftować nową nitką, jednak w przypadku twarzy tak się nie dało. Ale i tak mi się podoba :)




Zawsze chciałam ją mieć. Jak wiecie, w komplecie są trzy obrazeczki. Dziś będę haftować kolejny. A jutro może powstanie trzeci. Gdy skończę, na pewno się pochwalę :)
Tymczasem spieszę z podziękowaniami za każde słówko pozostawione w komentarzach pod poprzednim wpisem i z życzeniami dobrego tygodnia. To już ostatni przed wakacjami, więc też dzieciakom życzę wspaniałych świadectw szkolnych a rodzicom i dziadkom dumy ze swoich pociech!
Pa

sobota, 20 czerwca 2015

Zza szybki

Jak obiecałam, to obietnicę spełniam.
Moja kolędniczka ośnieżona, prezentów moc przygotowała i patrzy na Was zza szybki :) 
Tu jeszcze przed umieszczeniem w ramce (na dworze dziś szaro i buro, więc wybaczcie jakość tej fotki):



A tu już w ramce i za szybką:









Ciekawe, kiedy mi się uda zapełnić pozostałe dwie ramki w tym parawanie...



A żeby Wam się pory roku nie pomyliły no i żebyście nie narzekali za bardzo na to, co Wam tu dziś pokazuję, postanowiłam przekupić Was... poziomkami :)



Dobrego weekendu wszystkim życzę :)
I nie zapominajcie o mnie!
Pa pa

czwartek, 18 czerwca 2015

Moje Acufactum

Niezrównane! Kto pamięta, ten wie. Bo pisałam już niejeden raz, że wzorki Acufactum uwielbiam! Szkoda tylko, że niektóre kolory niemieckiej muliny nie mają odpowiedników w innych markach.
Niedawno pisałam, że rozpoczęłam pracę nad pewnym wzorkiem. Pokazałam zajawkę - dwie czerwone gwiazdki na kiju. Tylko Małgosia z Magicznego Świata Krzyżyków odgadła, co to będzie :) Świąteczny anioł - kolędnik, w którym byłam zakochana od pierwszego wejrzenia. I tak mi zostało. Czekał jednak długo w kolejce, a gdy wyhaczyłam ramkę, w której, jak podejrzewam, będzie mu do twarzy, chwyciłam za igłę. Ramka jest potrójna, więc mój anioł (a właściwie anielica, bo dopatrzyłam się kokardek w złotych kędziorkach) znajdzie się w towarzystwie drugiej, siostrzanej, anielskiej istoty.
Wzorek na pewno widziałyście wielokrotnie, buszując w sieci ;)
Dziś na fotce z przeznaczoną dla niego ramką mój haft wygląda tak:



Dwa kolory musiałam dobrać według własnego uznania. Nie wiem, czy trafnie, ale jak wyszło, ocenicie sami.
Haft  nie jest jeszcze ukończony, bo postać stoi wśród padającego śniegu, a u stóp ścielą się gałązki ostrokrzewu i prezenty świąteczne. Jak wygląda całość, pokażę w drugiej odsłonie - mam nadzieję że już w ramce. 
Wzorki Acufactum są bardzo pracochłonne. Przede wszystkim prócz krzyżyków dwie nitki na dwie spotykamy w każdym z nich krzyżyki haftowane dwie nitki na jedną i jedna na jedną. Przy ściegu back stitch najczęściej trzeba wkłuwać igłę w środek krzyżyka, dlatego nie wyobrażam sobie haftowania ich na kanwie. One po prostu wymagają lnu i już. A ja właśnie za taką dłubaninkę tak kocham to wzornictwo. Ile przy nim zachodu, możecie zobaczyć na poniższych fotkach z detalami:









Pewnie niektórzy z Was uznają, że wzór jest mocno przekombinowany i napaćkany... Może... W każdym razie to bogactwo szczegółów sprawia, że na nudę i monotonię w czasie pracy na pewno narzekać nie można. A ja należę do tych znudzonych, gdy za długo lub za mało się dzieje, więc dla mnie wszelkie łamańce, wygibasy i hafciarska gimnastyka są w sam raz ;) 



Jak widać, są też we wzorku "francuskie knoty". Można więc powiedzieć, że... sknociłam anielicę :)
A teraz powoli zasypuję obrazek puszystym śniegiem :)
Troszkę już napadało...



Wszędzie na blogach lato w pełni, a u mnie zimowo. Ale... z chorymi oczami haftuję tak wolno, że aby zdążyć do Świąt z tym tryptykiem, zabrałam się do roboty już teraz.
Na dziś tyle. Jeszcze tylko kwiatuszek dla Was w podziękowaniu za to, że jesteście :)


Pa

środa, 17 czerwca 2015

Z wizytą u mamy

Cześć i czołem :)
Wczoraj wpadła do mnie na balkonową kawkę moja Olka. Zobaczcie, co przyniosła dla swojej matki w prezencie!



Wybaczcie, ale musiałam natychmiast się pochwalić! 
Uszyte starannie, z tkanin w pięknych pastelach :)
Nie więdną i nie trzeba zmieniać im wody! 
Niestety, nie zdradziła stronki, na której zamówiła dla mnie te urocze tulipanki.
Już ona wie, jak mi otworzyć siódme niebo :)))
A Wam się podobają?
Buziaki przesyłam :)

środa, 10 czerwca 2015

Myszka w ramce

Melduję, że metryczka gotowa...

(Ta myszka śpiąca w łóżeczku z liścia została mi podarowana przez mistrzynię szydełkowych zabawek - MAGOOMAMĘ)


a pomidorki przesadzone...


i zaczyna się kwitnienie :)


Dumna ogrodniczka ze mnie :)))

Pozdrawiam wszystkich, dziękując gorąco za odwiedziny i przesyłam balkonowy kwiatuszek dla Was :)


Dobrego dnia!

niedziela, 7 czerwca 2015

To był szybki piruet

Witajcie w cudne, czerwcowe popołudnie :)
Jak ja lubię te spotkania z Wami!
Mam nadzieję, że wypoczęliście w długi, powoli kończący się weekend?
Ja spędziłam go z igłą. I chcę Wam dziś pokazać moją ulubioną myszkę Serafinę kręcącą piruety :)
Motyw wybrała moja Koleżanka na metryczkę dla swojej wnuczki :)
Poleci do Anglii i mam nadzieję, że spodoba się szczęśliwym Rodzicom, a kiedyś ucieszy też bohaterkę metryczki - Zofię Antonię Annę :)
A skoro o metryczkach mowa, MAM PROŚBĘ:
Czy któraś z Was posiada może takie?


Interesują mnie wersje dla chłopców i dziewczynek tych dwu metryczek. Ta pierwsza to "Bedtime - Huggles The Bear Cross Stitch Birth Sampler" z Bothy Threads. Ta druga tej samej firmy, ale nazwy nie znam.
Obu pilnie poszukuję! Więc gdyby przypadkiem ktoś... to ja pod nóżki się ścielę :)

Wracając do Serafiny.
Tu myszka w trakcie tworzenia:


A tu już pełna wdzięku baletnica w całej swej krasie:
Widać, że w świetle scenicznych reflektorów czuje się świetnie ;) A jak przeżywa swój występ!



W podziękowaniu za cudne piruety dostała kosz kwiatów, a teraz czeka na oklaski ;)



Tak. Wiem. Ta fastryga psuje zdjęcie, ale zaznaczyłam nią światło ramki, żeby było mi łatwiej rozmieścić napisy w metryczce. Zawłaszcza że ramki stosownej w domu jeszcze nie mam.
Teraz zastanawiam się nad rodzajem liter, bo nie dokonałyśmy wspólnie z koleżanką wyboru... Może macie jakiś alfabet idealnie pasujący do motywu?


Haftowałam na kanwie Aida 16 ct muliną DMC.


A co słychać na moim odnowionym balkonie?
Wciąż coś się tam dzieje. Ostatnio przybyła drabinka, którą wypatrzyłam w zaprzyjaźnionym miejscowym sklepiku. I powiem Wam, że bardzo mi się ona podoba :)





Oczywiście natychmiast powyciągałam różne zachomikowane drobiazgi i ozdobiłam nimi schodki...









Pojawił się też pojnik dla ptaszków :) Jest na tyle duży, że te mniejsze mogą wskoczyć do niego jak do basenu i wypluskać się w upalne dni :) Na razie nie przyłapałam żadnego, ale piórka już znalazłam. Znaczy goście byli i ślad zostawili. Dobrze, że tylko taki : D



Pomidorki rosną jak szalone i wymagają przesadzenia. Donica i podpórki już na nie czekają. Zajmę się tym jutro, jeśli wszystko pójdzie pomyślnie :)





Dziękuję za życzliwe przyjęcie mojej namiastki ogrodu w komentarzach pod poprzednim wpisem :)
Życzę wszystkim spokojnego, niedzielnego wieczoru i dobrego kolejnego tygodnia :)
Pa